Tu ściany mają kolor nieba. Niebieskie miasto to jedna z najciekawszych atrakcji tego kraju

Nazywane jest niebieskim miastem. Gdy wchodzimy do medyny, mamy wrażenie, że przenieśliśmy się do bajki. Niebieskie ściany, niebieskie drzwi i schody tworzą niezwykłą przestrzeń. To miejsce działa na nas uspokajająco. I sprawia, że trudno oderwać wzrok. Miasto leży na północy Maroka, w górach Rif. Nie jest duże, ale bardzo charakterystyczne. Coraz więcej turystów dociera tu, by zobaczyć ten niebieski labirynt. My również chcieliśmy przekonać się, czy to miejsce wygląda naprawdę tak, jak na zdjęciach. I nie zawiedliśmy się.

Dlaczego Chefchaouen jest niebieski?

Wielu próbuje odpowiedzieć na to pytanie, ale nie ma jednej wersji. Najczęściej powtarza się, że kolor został wprowadzony przez żydowskich mieszkańców, którzy przybyli tu w XV wieku. Niebieski miał symbolizować niebo i duchowość. Inni mówią, że błękit odstrasza owady i chłodzi domy.

Tak czy inaczej, efekt jest niezwykły. Spacerując uliczkami, mamy wrażenie, że wszystko zostało pomalowane ręką artysty. Niebo i ściany zlewają się w jedną powierzchnię. Czasem trudno odróżnić, gdzie kończy się ulica, a zaczyna dom. Ta jednolita kolorystyka wprowadza spokój i harmonię.

Spacer po medynie

Medyna, czyli stare miasto, to serce Chefchaouen. Wąskie uliczki wiją się w górę i w dół, tworząc labirynt. Niektóre przejścia są tak wąskie, że ledwie mieszczą się dwie osoby. Wszystko wokół nas ma różne odcienie błękitu. Nawet doniczki i zasłony są dopasowane do koloru ścian.

Nie trzeba mieć planu, by tu spacerować. Wręcz przeciwnie – najlepiej po prostu dać się ponieść. Co chwilę trafiamy na fotogeniczne zakątki. Zatrzymujemy się przy ścianie, robimy zdjęcia, siadamy na schodkach. Wiele domów ma ozdobne drzwi, misternie rzeźbione. Miejscowi czasem uchylają okna i obserwują z zaciekawieniem.

Zobacz także: Medyny, suqi i rzymski amfiteatr. Gdzie znaleźć te cuda?

Ludzie i atmosfera

Chefchaouen przyciąga nie tylko wyglądem. Mieszkańcy są spokojni i życzliwi. Nie narzucają się z handlem, nie próbują na siłę czegoś sprzedać. Możemy swobodnie spacerować, pytać o drogę, zaglądać do sklepików.

Kiedy siadamy na herbatę miętową, czujemy się jak goście, a nie klienci. Rozmowy są niespieszne. Nikt nie pogania. Wiele osób mówi po hiszpańsku, a część zna podstawy angielskiego. Ale nawet bez wspólnego języka można się dogadać.

Rzemiosło i zakupy

Chefchaouen słynie z rękodzieła. Na każdym rogu spotykamy sklepiki z kolorowymi tekstyliami, dywanami, skórzanymi torbami. Jest też dużo ceramiki i wyrobów z drewna. W porównaniu do Marrakeszu ceny są niższe, a atmosfera bardziej spokojna.

Niektóre rzeczy są produkowane na miejscu. Możemy zobaczyć, jak tkane są chusty albo jak powstają lampy z metalu. Nikt nie ponagla do kupna. Wiele przedmiotów jest unikatowych. Warto kupić coś na pamiątkę, bo styl tych wyrobów nie powtarza się w innych miastach.

Tu ściany mają kolor nieba. Marokańskie miasto, które musisz zobaczyć
Tu ściany mają kolor nieba. Marokańskie miasto, które musisz zobaczyć / Fot. Pexels.com

Widoki z góry

Choć medyna jest fascynująca, warto też spojrzeć na nią z góry. Najlepszym miejscem do tego jest meczet hiszpański, położony nieco ponad miastem. Prowadzi tam ścieżka, którą można dojść w około 20 minut.

Widok, który się stamtąd roztacza, zapiera dech. Niebieskie dachy rozciągają się poniżej, a dalej widać zieleń wzgórz. Z tej perspektywy widać, jak niewielkie jest Chefchaouen, ale też jak bardzo wyróżnia się kolorem. Zachód słońca oglądany z tego miejsca to jedno z najbardziej pamiętnych przeżyć.

Jedzenie i lokalne smaki

W Chefchaouen kuchnia nie jest tak rozbudowana jak w dużych miastach. Ale to, co dostajemy, jest świeże i smaczne. Najczęściej zamawiamy tagine, czyli duszone danie z warzyw i mięsa. Do tego podawane są oliwki, chleb i herbata.

W wielu restauracjach jemy na dachach, z widokiem na medynę. To sprzyja długim rozmowom i odpoczynkowi. Porcje są duże, a jedzenie przygotowywane powoli. Zdarza się, że na posiłek czekamy ponad pół godziny. Ale nikt się nie spieszy.

Błękitna magia w górach Rif. Zobacz miasto, które nie potrzebuje filtrów
Błękitna magia w górach Rif. Zobacz miasto, które nie potrzebuje filtrów / Fot. Pexels.com

Na uboczu, ale warto

Chefchaouen nie leży na głównych trasach. Żeby tu dotrzeć, trzeba poświęcić kilka godzin jazdy. Najłatwiej dojechać z Fezu lub Tangeru. Droga wiedzie przez góry, więc widoki rekompensują trudy podróży.

Dzięki położeniu miasto długo było mało znane. Teraz coraz więcej osób chce je zobaczyć, ale nadal nie jest przepełnione. W szczycie sezonu bywa tłoczniej, ale nadal da się znaleźć spokojne momenty. Warto zaplanować tu nocleg i zostać przynajmniej na dwa dni.

Zobacz także: Europejska architektura i arabskie korzenie. Casablancę rozsławił amerykański melodramat z 1942 roku

Coś więcej niż Instagram

Chefchaouen kojarzy się z idealnymi zdjęciami na Instagramie. I rzeczywiście – każde ujęcie wygląda jak z pocztówki. Ale to miejsce ma też głębszy wymiar. Spokój, kolory i życzliwość mieszkańców tworzą atmosferę, której nie da się oddać w zdjęciu.

To miasto zostaje w pamięci nie przez błękit, ale przez uczucie lekkości. Mamy wrażenie, że tu wszystko dzieje się wolniej. I że przez chwilę naprawdę jesteśmy gdzieś indziej.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska