Wchodzisz do hotelowego pokoju. Wygląda na czysty, pachnie świeżością, poduszki równo ułożone. Ale zanim rozsiądziesz się z pilotem w ręku i herbatą w szklance – lepiej przeczytaj ten tekst. Niektóre przedmioty w pokoju mogą wyglądać niewinnie, a w rzeczywistości… są siedliskiem zarazków. I to nie byle jakich. Oto lista rzeczy, których w hotelu lepiej nie dotykać, jeśli nie chcesz wrócić z pamiątką w postaci infekcji.
Spis treści
Pilot: niepozorny rekwizyt z największym „ładunkiem”
Z zewnątrz plastik. W środku? Kolonia bakterii większa niż na desce klozetowej. Uniwersytet w Buffalo potwierdził – nawet 2000 bakterii na cal kwadratowy. Pilot w hotelu to prawdziwy weteran – przechodzi przez ręce setek gości, ale czyszczony jest rzadko. Bardzo rzadko. Czasem raz na miesiąc. A czasem wcale.
„Choć hotele świecą czystością, piloty i telefony to najbrudniejsze punkty pokoju”
– źródło: hotelbas.pl
Co robić? Miej przy sobie chusteczki antybakteryjne albo specjalne etui na pilota. Można też… włączyć telewizor telefonem (tak, w wielu hotelach już się da).
Telefon w pokoju: szybki kontakt z recepcją i… zarazkami
Wygląda niewinnie, ale kryje w sobie potężne stężenie bakterii. Badania pokazują, że telefon hotelowy może mieć 10 razy więcej zarazków niż klamka do łazienki. Problem? Mało kto go dezynfekuje. A jeszcze mniej gości myje ręce przed jego użyciem.
Co robić? Nie używaj. Serio. Jeśli możesz – dzwoń z własnego smartfona albo przez hotelową aplikację. Bezpieczniej i wygodniej.
Szklanki w łazience: czy na pewno były myte?
Stoją przy umywalce, pięknie się błyszczą. Ale… 60% z nich zawiera ślady płynu do mycia szyb. Personel często używa jednej ściereczki do wszystkiego – lustro, blat, szklanka. Efekt? Możesz wypić wodę z nutą detergentu.
Co robić? Zalej szklankę wrzątkiem i zostaw na kilka minut. Albo poproś o plastikowy kubek. I nie daj się zwieść nadmiernemu połyskowi – to niekoniecznie czystość, tylko chemia.
Materac: ładnie przykryty, ale co pod spodem?
Fakt: 85% hotelowych materacy miało kontakt z pluskwami. Nie znaczy to, że każdy pokój jest „zainfekowany”, ale ryzyko jest. Pluskwy chowają się w szwach, zostawiają brązowe plamki i lubią ciepło. Co gorsza – tylko 25% hoteli regularnie sprawdza materace pod tym kątem.
Co robić?
- Podnieś prześcieradło i sprawdź szwy.
- Szukaj ciemnych kropek i czerwonych śladów.
- Jeśli coś cię swędzi – natychmiast zgłoś to recepcji.
P.S. Tylko 72% hoteli pierze poszewki regularnie. Jeśli coś cię niepokoi – poproś o wymianę.
Karta do pokoju: klucz do komfortu, ale też do… bakterii
Mała, zgrabna karta magnetyczna – a nosi więcej bakterii niż poręcze w autobusie. Przechodzi z rąk do rąk: recepcja, ty, pokojówka, znowu ty. I tak w kółko. Nikt jej nie czyści.
Co robić? Przechowuj ją w osobnym woreczku (np. strunowym). Jeśli hotel ma aplikację do otwierania drzwi telefonem – korzystaj. To najczystsza opcja.
Ekspres w pokoju: poranna kawa z dodatkiem… historii
Chcesz zacząć dzień kawą z kapsułki? Poczekaj. Połowa hotelowych ekspresów nigdy nie była czyszczona detergentem. Zbiornik pełen osadu, starych fusów i bakterii poprzedniego gościa? Tak wygląda kawa „z doświadczeniem”.
Co robić?
- Przepłucz ekspres wodą kilka razy.
- Uruchom czyszczenie „na sucho” – bez kawy.
- Jeśli śmierdzi – idź do kawiarni. Twoje zdrowie ci podziękuje.
Dywan: cichy sojusznik roztoczy
Wygląda na czysty, ale… na 1 cm² może żyć nawet 200 000 roztoczy. Hotelowe wykładziny są czyszczone rzadziej niż myślisz. Tylko 30% hoteli odkurza je dokładnie między gośćmi. A walizki, buty i jedzenie trafiają na nie codziennie.
Co robić? Zawsze miej klapki albo kapcie. Nie kładź torby na podłodze. A jeśli możesz – wybieraj pokoje z kaflami lub panelami.
Nie panikuj – bądź mądrzejszy od bakterii
Nie musisz chodzić po pokoju w kombinezonie ochronnym. Ale kilka prostych trików wystarczy, żeby nie wracać z urlopu z gorączką zamiast zdjęć. Chusteczki dezynfekujące, żel do rąk, własny kubek – to absolutne minimum. A najważniejsze? Świadomość. Bo kto wie, ten nie choruje.













