Stajesz przed szafą i zadajesz sobie jedno z najtrudniejszych pytań świata: „W czym do bufetu?”. Jeansy? Szlafrok? Garnitur? Spokojnie – zanim wyjdziesz z pokoju i zaserwujesz sobie modowe faux pas z jajecznicą, przeczytaj ten przewodnik. Hotelowe śniadanie to nie wybieg, ale i nie piknik. Można wyglądać dobrze, nie robiąc z siebie mema.
Spis treści
Dress code przy croissancie – czyli o co w tym wszystkim chodzi?
Większość hoteli stawia na luz, ale ten luz bywa bardzo różnie rozumiany. Inaczej ubierzesz się na śniadanie w resortowym hotelu na Krecie, a inaczej w biznesowym molochu w centrum Warszawy. Dlatego warto znać trzy poziomy śniadaniowego stylu – i wiedzieć, kiedy który wchodzi do gry.
1. Casual – klasyka relaksu. W sam raz na hotel nad jeziorem albo butikowy nocleg w górach.
- Dla niego: ciemne jeansy, chinosy, koszulka polo, mokasyny albo czyste trampki
- Dla niej: bawełniana sukienka, lekkie spodnie z bluzką, sandały
2. Smart casual – czyli „widać, że się starasz, ale nie przesadzasz”. Styl, który pasuje do większości miejskich hoteli i apartamentów ze śniadaniem w restauracji.
- Dla niego: materiałowe spodnie, koszula z kołnierzykiem, loafersy
- Dla niej: sukienka z jedwabiu, ołówkowa spódnica z topem, baleriny
3. Business casual – wersja „zjem i poprowadzę spotkanie”. Dla tych, którzy o 9:00 już negocjują, a o 8:00 jeszcze nakładają musli.
- Dla niego: jasny garnitur bez krawata, pastelowa koszula
- Dla niej: elegancki zestaw: marynarka + spodnie lub spódnica, biżuteria minimalistyczna
78% gości hoteli 4- i 5-gwiazdkowych deklaruje, że przed 10:00 stawia na „dyskretną elegancję” – wynika z raportu HospitalityNet.
Modowe miny przy bufecie, czyli czego NIE zakładać
Nie chodzi o to, żeby było drogo. Chodzi o to, żeby nie wyglądać, jakbyś dopiero wyszedł z pokoju (albo z sauny). Oto lista rzeczy, których lepiej nie nosić:
- Piżama i szlafrok – nawet jeśli masz suite z widokiem, śniadanie to nie balkon
- Przezroczystości i legginsy z siłowni – śniadanie to nie catwalk ani crossfit
- Brudne buty – croissant z błotem nie wchodzi w zestaw
- Kapelusz jak namiot – to śniadanie, nie festiwal
- Zapach w stylu „nocny klub” – szanuj zmysły współgości
Dodatki: małe rzeczy, wielki efekt
Śniadaniowy look nie potrzebuje przepychu. Potrzebuje… smaku. Dosłownie i w przenośni.
Męskie must-have:
- kieszonkowy fulard – styl i funkcja w jednym
- zegarek z brązową tarczą – mniej oczywisty, bardziej stylowy
Damskie hity:
- subtelna broszka – robi robotę, nie krzyczy
- skórzany pasek – porządkuje proporcje i dodaje charakteru
Uniwersalne NIE:
- brzęcząca biżuteria – to śniadanie, nie koncert
- okulary przeciwsłoneczne wewnątrz – nawet jeśli to Versace, sorry

Savoir-vivre, czyli kulturalne śniadanie to nie magia
Najlepszy strój nie uratuje cię, jeśli przy bufecie zachowujesz się jak na zawodach strongmanów. Trzy zasady:
Przy bufecie:
- najpierw zimne, potem ciepłe – nie twórz kulinarnych kolizji
- szczypce są po to, żeby ich używać
Przy stole:
- temat tabu: polityka, religia, dieta bezglutenowa (na czczo lepiej nie)
- nie przekrzykuj espresso
Z personelem:
- „Czy mogę prosić o…” działa lepiej niż „Gdzie jest…?”
- jajka po benedyktyńsku? Sprawdź czas oczekiwania
A co zależy od rodzaju hotelu?
Bo prawda jest taka – miejsce robi różnicę. To, co sprawdzi się w resortowym hotelu z palmami i leżakami, może wyglądać dziwnie w marmurowym lobby hotelu biznesowego. Dlatego zanim wrzucisz coś na siebie i ruszysz po jajka sadzone, zerknij na ten przewodnik.
W butikowym hotelu, gdzie rządzi design i kreatywny klimat, możesz sobie pozwolić na więcej luzu i odrobinę stylowego szaleństwa. Oversize’owe marynarki, lniane kombinezony, espadryle? Tak! Ale zostaw w szafie trzyczęściowy garnitur – zamiast błyszczeć, będziesz wyglądać jak z innej bajki.
W hotelu typu resort, czyli wakacyjnym kurorcie z palmami i barem przy basenie, stawiaj na lekkość i wygodę. Luźna sukienka, kimono narzucone na ramiona, espadryle lub japonki – wszystko gra, o ile nie przychodzisz prosto z basenu w mokrym kostiumie. Strój kąpielowy tak, ale zawsze z okryciem wierzchnim. Pareo to twój przyjaciel!
W hotelu biznesowym warto przykręcić śrubkę elegancji. Smart casual będzie tu najlepszym wyborem – stonowane kolory, czyste linie, klasyczne dodatki. Koszula, loafersy, ewentualnie marynarka. Bluzy z kapturem? Lepiej zostawić je na weekend w górach. W biznesowym otoczeniu wyglądają jak niedopowiedzenie – i to takie, które mówi: „nie ogarniam”.
Nie musisz się stroić jak na ślub. Wystarczy, że nie będziesz wyglądać, jakbyś dopiero co wstał z łóżka. Dobrze dobrany strój na hotelowe śniadanie to taki, w którym możesz spokojnie zjeść, napić się kawy i – jeśli trzeba – przeprowadzić rozmowę z klientem albo teściową. Stylowy luz zawsze się broni.













