Kanapka w samolocie? Sprawdź, czy nie trafi do kosza na lotnisku

Przed każdą podróżą samolotem zadajemy sobie to samo pytanie. Czy możemy zabrać ze sobą jedzenie? Czy kanapki przejdą kontrolę bezpieczeństwa? A co z owocami, zupą w termosie albo słoikiem miodu? Sprawdźmy, co można wnieść na pokład, a co lepiej zostawić w domu lub zapakować do bagażu rejestrowanego.

Jedzenie w samolocie – tak, ale nie wszystko

Możemy zabrać jedzenie do samolotu. Linie lotnicze i przepisy lotniskowe nie zabraniają wniesienia kanapek, ciastek czy jabłek. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy jedzenie jest płynne albo półpłynne. Wszystko, co przypomina zupę, sos, jogurt czy krem – traktowane jest jak płyn. A te podlegają ścisłym ograniczeniom.

Na pokład samolotu możemy zabrać płyny i substancje o konsystencji pasty tylko w opakowaniach do 100 ml. Łączna pojemność wszystkich takich produktów nie może przekroczyć 1 litra. Muszą też zmieścić się w jednej przezroczystej torbie strunowej. Jeśli więc planujemy wziąć ze sobą hummus w większym opakowaniu albo miód w słoiku – kontrola zatrzyma nam je przed wejściem do strefy odlotów.

Zobacz także: Dlaczego stewardessy unikają jedzenia w samolocie?

Co spokojnie przejdzie przez kontrolę?

Zwykła bułka z masłem, naleśniki, batoniki, orzechy, krakersy – wszystko, co suche i w małych ilościach – przejdzie bez problemu. Możemy też zabrać ze sobą owoce, jak jabłko, banan czy winogrona. Lepiej jednak nie przesadzać z ilością – kontrola może się zainteresować większą torbą pełną żywności, nawet jeśli nie zawiera płynów.

Jeśli lecimy w ramach strefy Schengen, przepisy są łagodniejsze. Ale jeśli przekraczamy granice Unii Europejskiej, wchodzą w grę przepisy celne. Nie wszędzie wolno wwozić świeże produkty spożywcze. Na przykład w Australii, USA czy Japonii obowiązują bardzo surowe zakazy wwozu żywności pochodzenia zwierzęcego i roślinnego. Na takich trasach lepiej ograniczyć się do jedzenia, które zjemy jeszcze w samolocie.

Tacka z jedzeniem w samolocie
Posiłek serwowany na pokładzie / Fot. canva.com

A co z jedzeniem dla dzieci?

Pokarm dla niemowląt, mleko modyfikowane i jedzenie dla dzieci to wyjątek. Możemy mieć je przy sobie, nawet jeśli przekracza 100 ml. Na kontrolę trzeba jednak zgłosić taki bagaż. Może być konieczne dodatkowe sprawdzenie zawartości – czasem przez skaner, czasem ręcznie. Dobrze mieć wszystko w przezroczystych opakowaniach i z łatwym dostępem.

To samo dotyczy leków – również można je zabrać w większych ilościach, jeśli są potrzebne podczas lotu. Trzeba jednak poinformować o nich pracownika kontroli.

Czy warto brać jedzenie na pokład?

W tanich liniach często nie dostajemy żadnych posiłków. Jeśli lecimy kilka godzin, warto zabrać coś własnego. Unikniemy wysokich cen za przekąski na pokładzie i będziemy mieć coś, co naprawdę lubimy. Najlepiej sprawdzają się kanapki, suche ciastka, orzechy czy owoce. Unikajmy jednak jedzenia o intensywnym zapachu – śledzie, jajka na twardo czy cebula mogą uprzykrzyć lot współpasażerom.

Jeśli zabieramy termos z herbatą lub kawą – niestety, kontrola go zatrzyma. Nawet jeśli to tylko herbata. Płyn to płyn. Termos można jednak zabrać pusty i napełnić go po odprawie – niektóre lotniska mają źródełka z ciepłą wodą lub automaty z wrzątkiem.

Bagaż rejestrowany to inna historia

Do walizki nadawanej możemy spakować więcej – także płyny i jedzenie w słoikach. Oczywiście wszystko musi być dobrze zabezpieczone. Wstrząsy, zmiany ciśnienia, upał w luku bagażowym – to wszystko może uszkodzić opakowania. Dlatego nie ryzykujemy, jeśli coś może się rozlać. Słoik miodu włożony luzem do walizki to ryzykowny pomysł. Lepiej zawinąć go w folię, wsadzić w szczelny pojemnik i jeszcze obłożyć ubraniami.

Pamiętajmy jednak, że także w bagażu rejestrowanym obowiązują ograniczenia celne, zwłaszcza poza UE. Warto wcześniej sprawdzić, co wolno wwozić do kraju docelowego.

Zobacz także: Czy można używać telefonu komórkowego w samolocie?

Jedzenie w samolocie. Co możemy wziąć?

Możemy zabrać ze sobą jedzenie na pokład. Najlepiej, jeśli jest suche, proste i niepłynne. Kanapki, ciastka, owoce, krakersy – to przejdzie. Zupy, jogurty, miód czy pasty – tylko w bardzo małych ilościach. Płynów i półpłynów nie wniesiemy w większych opakowaniach. Wyjątkiem jest jedzenie dla dzieci i leki.

Jeśli lecimy poza UE, uważamy też na przepisy celne – nie każdy kraj wpuści nasze kanapki.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska