Kanion do pływania, skakania, trekkingu i gapienia się w zachwyt? W Albanii? Tak – i to jaki! Wąwóz Osumi to jeden z tych sekretów Europy, o których nikt nie mówi głośno, ale każdy, kto tu dotrze, wraca z oczami jak pięciozłotówki. Rzeźbiony przez naturę przez trzy miliony lat, dziś przyciąga kajakarzy, miłośników dzikich wrażeń i podróżników zmęczonych tłumami. I choć grecki Wikos wciąż jest na topie, Osumi ma jedną przewagę – tu naprawdę poczujesz przygodę.
Spis treści
Wąwóz Osumi – nieodkryta perła Albanii
Ukryty w regionie Skrapar, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od klimatycznego Beratu (tego z „miastem tysiąca okien” i statusem UNESCO), Wąwóz Osumi to efekt trzech milionów lat pracy wody i skał. Rzeka Osumi wyrzeźbiła tu 26-kilometrowy kanion z pionowymi ścianami sięgającymi ponad 100 metrów – miejscami tak wąski, że zdaje się przecinać ziemię jak nóż.
Między Parkiem Narodowym Góry Tomorr a lasami Fir of Hotova bije prawdziwe, dzikie serce Albanii. Osumi to nie tylko widowiskowe klify – to także miejsce przesiąknięte legendami. Podczas spływu miniesz skały o nazwach Katedra, Brama Diabła, Wodospad Miłości. A najbardziej romantyczna z opowieści? Ta o Dziurze Panny Młodej, przez którą – jak głosi legenda – dziewczyna uciekła przed przymusowym małżeństwem. Miejscowi twierdzą, że kanion ją ukrył… i nie oddał do dziś.
Spływ kajakiem przez Wąwóz Osumi – dziko, mokro i nie do zapomnienia
Możesz podziwiać Osumi z góry – z mostów, punktów widokowych i dronowych ujęć. Ale prawdziwa magia zaczyna się dopiero na wodzie. Spływ kajakowy lub rafting pozwala zobaczyć wąwóz od środka – dokładnie tak, jak stworzyła go natura.
Wiosną (najlepszy sezon!), kiedy rzeka nabiera siły od topniejących śniegów, nurt staje się żywy i wartki. To rafting klasy II/III – adrenalina obecna, ale nie niebezpieczna. Kajaki suną po turkusowej wodzie, klify porośnięte zielenią zamykają się nad głową, a szum wodospadów (jak choćby Szampańskiego) wypełnia kanion dźwiękiem. Tego nie da się opisać – to trzeba poczuć.
A latem i jesienią? Gdy poziom wody opada, Osumi zamienia się w teren do river trekkingu – wędrówki wzdłuż (a czasem i w poprzek) koryta rzeki. Można też spróbować canyoningu w pobliskim wąwozie Blezenckë, albo ruszyć na trekking wokół Osumi – 18 km malowniczych ścieżek, bez tłumów, bez barierek. Dla ambitnych – Góra Tomorr, czyli albańska świętość i punkt obowiązkowy dla każdego górskiego freaka. A na koniec: orzeźwiająca kąpiel przy wodospadzie Bogovë albo eksploracja jaskiń Pellumbas. Kombinacji – bez liku. Nudy – zero.

Wikos czy Osumi? Kto króluje w bałkańskich wąwozach?
Grecki Wikos imponuje głębokością, statystykami i renomą. Ale Osumi ma coś, czego Wikos nie daje: kontakt z wodą, zmysłami i adrenaliną. Tam się patrzy – tu się doświadcza. W Wikosie nie popłyniesz. W Osumi – tak. Wikos to widok z góry. Osumi to przygoda z poziomu kajaka.
I najważniejsze: Osumi wciąż pozostaje nieodkryty. Nie musisz walczyć o miejsce na szlaku ani rezerwować punktu widokowego z rocznym wyprzedzeniem. Tutaj liczy się moment, natura i to, co widzisz tylko Ty – bez fleszy, tłumu i selfie-sticków.
Jak zorganizować wyprawę do Wąwozu Osumi?
Baza wypadowa:
Zacznij od Beratu – urokliwego miasta z dobrą bazą noclegową, jedzeniem i szybkim dostępem do kanionu. Do Çorovodë, najbliższego punktu przy kanionie, jedziesz ok. 1,5 godziny (50 km), ale droga jest górska – powoli i z widokiem!
Kiedy jechać:
- Luty–czerwiec – rafting, kajaki, turkusowa woda i najwięcej wrażeń.
- Lipiec–listopad – spokojniejsze wędrówki, kąpiele, trekking w korycie rzeki.
Z kim?
W Çorovodë i Beracie działa wiele lokalnych firm, które oferują:
- rafting i spływy (ze sprzętem i przewodnikiem),
- trekkingi i canyoning,
- transport terenowy (bo czasem naprawdę się przydaje),
- pełne pakiety z wycieczkami, jedzeniem i noclegiem.
Gdzie spać?
- Berat: guesthouse’y w stylu lokalnym (np. Lili’s Guesthouse), butikowe hotele (Castle Park), pensjonaty z widokiem na rzekę.
- Çorovodë: bardziej surowo, ale za to blisko przygody.
Co zjeść?
Kuchnia Skraparu to grillowane mięsa, świeże warzywa, sery i pieczywo prosto z pieca. Do tego rakija (ale ostrożnie!) i lokalne czerwone wino. Pysznie, sycąco i bez ściemy.
Osumi to kanion, który daje coś więcej niż ładne zdjęcie. To emocje, które zostają w ciele. Widoki, które nie potrzebują filtra. I wspomnienia, które wracają jeszcze długo po powrocie. Albania rzuciła wyzwanie – i zrobiła to w wielkim stylu. Jeśli masz ochotę na prawdziwą przygodę, nieodkryty kawałek Europy i dziką naturę bez biletu wstępu – Osumi czeka. Z kajakiem, wodospadem i legendą o Pannie Młodej. Złap to, zanim stanie się modne.













