Marzysz o Turcji poza Riwierą i Stambułem? Nasz przewodnik po zadeptanym szlaku zaczynamy od Egejskiego wybrzeża! W tej pierwszej części odkryjesz 5 miejsc: spokojne miasteczka, zapomniane świątynie i niedocenione smaki, które pachną oliwą, winem i historią.
Spis treści
1. Urla: egejska Toskania z nutą Dionizosa
Wyobraź sobie nadmorskie miasteczko skąpane w słońcu, gdzie gaje oliwne ustępują miejsca winnicom produkującym nagradzane trunki. To właśnie Urla, położona niedaleko gwarnego Izmiru. Mniej tłoczno, bardziej sielsko – i zdecydowanie bardziej smakowicie.
Gdzie Dionizos szeptał do ucha winiarzom
Przede wszystkim winnice w Urli to nie tylko nowoczesne posiadłości. Przecież to tutaj tradycje winiarskie sięgają tu tysięcy lat – pierwsze ślady datuje się nawet na 5000–8500 p.n.e. Dodatkowo niedaleko znajduje się starożytne Teos z Świątynią Dionizosa – przypadek? Nie sądzimy. Z pewnością wino w Urli to nie moda, to historia w kieliszku.
Płynne złoto sprzed tysiącleci
Region słynie też z oliwy. Pierwsza manufaktura oliwna powstała tu już w VI wieku p.n.e. W pobliskim Uzunkuyu znajdziesz muzeum, które opowiada 4000 lat historii produkcji oliwy.
Ciekawostka: do dziś w niektórych wioskach oliwki zbiera się ręcznie, tak jak robiły to pokolenia wcześniej.
2. Tracja: wino z europejskim sznytem
Europejska część Turcji nad Morzem Marmara zaskakuje enoturystyką. Tracja to kraina butikowych winnic, dolin porośniętych winoroślą i smaków, które zachwycają.
Butikowe winnice po europejskiej stronie
W okolicach Kırklareli, Tekirdağ, Şarköy i Gelibolu znajdziesz rodzinne winnice z winami z lokalnych szczepów. Warto dodać, że Turcja uprawia aż 1000 różnych odmian winorośli – w Tracji spróbujesz tych mniej znanych, jak Papazkarası czy Kalecik Karası.
Ciekawostka: Tekirdağ to też ojczyzna słynnej tureckiej rakı – trunku anyżowego, zwanego „lwim mlekiem”.

3. Seferihisar: spokój w pierwszym tureckim Cittaslow
Marzysz o ucieczce od zgiełku? Seferihisar to pierwsze tureckie miasto w sieci Cittaslow – ruchu „miast dobrego życia”. Ręcznie robione sery, stare winnice i codzienność, która nie zna słowa „pośpiech”.
Spokój z antycznym rodowodem
Zwiedzisz tu ruiny Teos – antycznego miasta z amfiteatrem i świątyniami.
Ciekawostka: Teos było niegdyś siedzibą Związku Poetów – zrzeszenia artystów z całego antycznego świata. Kultura, spokój i antyczne kamienie pod stopami.
Slow food na targu w każdą niedzielę
W każdą niedzielę lokalny targ pachnie sezonowymi warzywami, oliwkami, miodem i domowymi serami. Kupisz tu też ceramikę i tekstylia od lokalnych rzemieślników. Uwaga: wiele rodzin gotuje tu wg przepisów przekazywanych od pokoleń – często w glinianych piecach.
4. Köyceğiz: spokój nad jeziorem i starożytne grobowce
Malownicze jezioro Köyceğiz, połączone z Morzem Śródziemnym przez rzekę Dalyan, to jedno z tych miejsc, gdzie cisza ma dźwięk cykad, a powietrze pachnie gajem pomarańczowym. Tutejsze miasteczko zachwyca niespieszną atmosferą – można tu wypożyczyć rower, zrelaksować się w błotnych kąpielach siarkowych (ponoć odmładzają!) albo po prostu przysiąść nad brzegiem z filiżanką tureckiej herbaty. To także punkt startowy dla wyjątkowego rejsu – prowadzącego przez trzcinowiska do jednej z największych archeologicznych atrakcji regionu.
Grobowce królów strzegące jeziora
Podczas rejsu zobaczysz monumentalne grobowce licyjskie, wykute w skale wysoko nad rzeką. Datowane na IV wiek p.n.e., były miejscem spoczynku elit Kaunosu – starożytnego miasta, którego ruiny czekają na końcu trasy. Widok grobowców z pokładu łodzi robi ogromne wrażenie – zwłaszcza o zachodzie słońca, gdy skały nabierają złotego blasku, a historia wydaje się na wyciągnięcie ręki.

5. Ayvalik i Wyspa Cunda: egejski duet idealny
Ayvalik – portowe miasteczko z gajami oliwnymi i ponad 60 bazami nurkowymi. Tuż obok – połączona mostem – bajkowa Wyspa Cunda (Alibey). Idealny duet – jak kawa i baklawa.
Rafa koralowa i diabelskie widoki
Ayvalik to jedno z najlepszych miejsc do nurkowania w Turcji – z ponad 60 bazami i dostępem do raf koralowych, zatopionych wraków i jaskiń. Ale nawet jeśli wolisz zostać na powierzchni, koniecznie wejdź na wzgórze Şeytan Sofrası („Stół Diabła”). Widok na archipelag ma tu status legendarny – dosłownie, bo według lokalnych podań to właśnie tutaj diabeł odcisnął ślad kopyta. Dziś ten punkt widokowy to must-see, zwłaszcza o zachodzie słońca.
Cunda: Zachody słońca i owoce morza
Połączona mostem z Ayvalikiem wyspa Cunda (oficjalnie: Alibey) kusi spokojem, grecką architekturą i leniwym rytmem życia. Wąskie brukowane uliczki, kamienne domy i tawerny serwujące świeże owoce morza tworzą klimat, którego nie da się podrobić.
Koniecznie spróbuj też legendarnego „Ayvalık tostu” – niepozornego, ale kultowego lokalnego przysmaku, który smakuje najlepiej z widokiem na morze i kieliszkiem rakı.
Turcja poza szlakiem to nie tylko alternatywa dla kurortów – to osobna opowieść. Wino z nutą starożytności, oliwa tłoczona jak przed wiekami, cisza przerywana cykadami i miasta, które żyją w swoim rytmie. To kraj, który smakuje inaczej, gdy zejdziesz z głównej trasy – i nagle okazuje się, że najlepsze historie dzieją się właśnie tam, gdzie ich się nie spodziewasz.













