Gdy wspinamy się ku Dolinie Pięciu Stawów Polskich, nagle słyszymy huk wody. To Wielka Siklawa – wodospad, który na długo zostaje w pamięci. Choć wiele osób kojarzy Tatry z Giewontem, Morskim Okiem czy Orlą Percią, wśród tatrzańskich cudów natury jest też miejsce mniej oczywiste, a równie zachwycające. Wielka Siklawa – największy wodospad w Tatrach – zachwyca nas nie tylko rozmiarem, ale także otoczeniem. Wysokogórska dolina, granitowe skały, płynąca z hukiem woda i szum wiatru – to wszystko tworzy wyjątkowy klimat.
Spis treści
W sercu Tatr Wysokich
Wielka Siklawa znajduje się w Tatrach Wysokich, na potoku Roztoka, który wypływa z Wielkiego Stawu Polskiego. Woda spada tu z progu skalnego o wysokości około 65 metrów. Jest to największy wodospad w Tatrach, lecz nie najwyższy. Wielka Siklawa zachwyca formą i otoczeniem. Płynie z hukiem, rozdzielając się na kilka strug w zależności od ilości wody. W słoneczne dni tworzy się tu lekka mgiełka, a promienie światła zamieniają ją w tęczę. To miejsce wygląda jak z górskiej pocztówki. Gdy stajemy naprzeciw wodospadu, czujemy się mali. Otacza nas skalna ściana, a nad głową wznoszą się szczyty. To jedno z tych miejsc, gdzie natura pokazuje swoją siłę.
Zobacz także: Alternatywa dla Morskiego Oka. Wspaniałe widoki, a kolejek i asfaltu brak
Najlepsza pora, by zobaczyć wodospad
Wielką Siklawę warto odwiedzić wiosną lub po intensywnych opadach. Wtedy woda ma największą siłę i tworzy efektowną kaskadę. Latem potok może być spokojniejszy, ale wciąż zachowuje swój urok. Zimą wodospad zamarza i wygląda jak lodowa rzeźba. W chłodniejszych miesiącach wejście w jego pobliże może być trudniejsze, więc trzeba zachować ostrożność. My najczęściej wybieramy się tu późną wiosną, gdy śniegi topnieją, a potok Roztoka nabiera mocy. Wtedy szum wody słychać już z daleka, a kamienna ścieżka prowadzi nas prosto do stóp wodospadu.
Jak dojść do Wielkiej Siklawy?
Najwygodniejszą trasą prowadzącą do wodospadu jest szlak przez Dolinę Roztoki. Wyruszamy z Palenicy Białczańskiej, mijamy Wodogrzmoty Mickiewicza i skręcamy w prawo na zielony szlak. Droga prowadzi przez las, a potem przez kamienistą dolinę. Po około dwóch godzinach marszu wychodzimy na próg Doliny Pięciu Stawów. Właśnie tam znajduje się Wielka Siklawa. Jeżeli chcemy kontynuować wycieczkę, możemy wejść dalej do schroniska w Pięciu Stawach. Cała trasa nie jest trudna technicznie, ale wymaga dobrej kondycji. Szczególnie końcowy odcinek, gdzie ścieżka wiedzie po kamieniach i bywa śliska. Warto mieć odpowiednie buty i uważać przy podejściu pod wodospad. Zwłaszcza po deszczu lub gdy potok prowadzi dużo wody.
Co czyni to miejsce wyjątkowym?
Wielka Siklawa to nie tylko największy wodospad w Tatrach, ale też jedno z najpiękniejszych miejsc w całych polskich górach. Jej szum towarzyszy nam przez długi czas, nawet po odejściu w stronę Pięciu Stawów. Można usiąść na jednym z głazów i patrzeć, jak woda spływa po skalnej ścianie. Niektórzy z nas wracają tu co roku, bo to miejsce ma w sobie coś magicznego. Jest naturalne, dzikie i nieskażone. Spotkamy tylko innych wędrowców i może kilka świstaków. Mimo że wodospad leży przy popularnym szlaku, w jego pobliżu często panuje spokój. To idealna chwila, by się zatrzymać i poczuć siłę gór.
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność
Przy podejściu pod Wielką Siklawę trzeba zachować ostrożność. Kamienie bywają śliskie, a woda pryska na boki. Nie warto wchodzić zbyt blisko, szczególnie przy wysokim stanie wody. Niektórzy próbują podchodzić na skały, by zrobić lepsze zdjęcie, ale to niebezpieczne. Lepiej zatrzymać się na wyznaczonym szlaku i obserwować wodospad z bezpiecznej odległości. Warto pamiętać też o tym, by nie zostawiać śmieci. Przyroda w Tatrach jest piękna, ale wymaga troski i szacunku. My również staramy się nie hałasować i nie przeszkadzać innym w podziwianiu widoku.
Zobacz także: Legenda o śpiących rycerzach pod Giewontem. Co skrywa symbol Zakopanego?
Tatry, które chcemy zapamiętać
Wielka Siklawa to miejsce, do którego często wracamy myślami. Jest symbolem tatrzańskiej dzikości i naturalnego piękna. Zimą wygląda jak zamarznięta zasłona, latem – jak żywa rzeka spadająca z nieba. Każda pora roku przynosi coś nowego. To wodospad, który warto zobaczyć przynajmniej raz w życiu. A najlepiej kilka razy, o różnych porach i w różnych warunkach. Za każdym razem wygląda inaczej, ale zawsze robi wrażenie. I zostawia po sobie coś więcej niż tylko wspomnienie zdjęcia. Zostawia poczucie, że byliśmy naprawdę blisko natury.













