Kopenhaga kusi spokojem, stylem i bliskością. To idealne miasto na weekendowy wypad. Dolecimy tam szybko i tanio, a na miejscu czeka nas miasto pełne kolorów, kanałów i dobrego jedzenia. Zwiedzamy ją pieszo i rowerem, zatrzymując się na kawę lub kanapkę z rybą. Tutaj nigdzie nie trzeba się spieszyć.
Spis treści
Blisko, wygodnie i niedrogo – idealny pomysł na weekend
Kopenhaga to jedno z tych miejsc, gdzie citybreak nabiera sensu. Z wielu polskich miast możemy tam dolecieć w godzinę lub półtorej. Ceny biletów bywają zaskakująco niskie, szczególnie poza sezonem. Wylot z Warszawy, Gdańska czy Krakowa jest często dostępny za kilkadziesiąt złotych. Lądujemy tuż przy centrum, bo lotnisko w Kopenhadze leży zaledwie kilkanaście minut od śródmieścia.
Szybką koleją miejską docieramy do serca stolicy. Wysiadając na dworcu głównym, możemy od razu zacząć zwiedzanie. Wszystko wydaje się uporządkowane i spokojne. Kopenhaga nie przytłacza ruchem ani hałasem. To miasto, w którym naprawdę można odpocząć.
Zobacz także: Nowe trasy z Polski na lato 2025. Tanie loty czekają!
Spacer po mieście z widokiem na kolorowe kamienice
W Kopenhadze warto dać się ponieść. Nie musimy mieć planu, by ją poznać. Możemy ruszyć pieszo w stronę portu Nyhavn. Kolorowe domki przy nabrzeżu, łodzie zacumowane przy brzegu, kawiarnie pod parasolami – to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Danii. Tutaj zatrzymujemy się na chwilę i obserwujemy codzienne życie miasta.
Z portu możemy przejść do królewskiego pałacu Amalienborg, gdzie codziennie odbywa się zmiana warty. Dalej mijamy kościół Marmurowy, ogrody i nowoczesną operę po drugiej stronie kanału. Miasto łączy stare z nowym bez wysiłku. Klasyczna architektura sąsiaduje tu z projektami, które wyróżniają się prostotą i formą.

Rowerem jak miejscowi – wolniej, ale wygodniej
Kopenhaga to europejska stolica rowerów. Na dwóch kółkach porusza się większość mieszkańców. Warto wsiąść na rower i ruszyć trasą wzdłuż kanałów, przez mosty i parki. Ścieżki są szerokie, oznaczone i bezpieczne. Możemy wypożyczyć rower praktycznie na każdym rogu, także elektryczny.
Tempo jazdy jest spokojne, a kultura jazdy wysoka. Piesi i rowerzyści żyją tu w zgodzie. Rower pozwala dotrzeć do mniej znanych miejsc, gdzie nie docierają grupy turystów. Z łatwością odwiedzimy hipsterską dzielnicę Nørrebro albo zielone Østerbro. To dzielnice pełne kawiarni, sklepików i lokalnego życia.
Christiania – wolność, której nigdzie indziej nie zobaczymy
W sercu Kopenhagi znajduje się miejsce, które zaskakuje. Christiania to samodzielna społeczność, powstała w latach 70. Zajmuje teren dawnej bazy wojskowej i żyje na własnych zasadach. Możemy tam wejść, zobaczyć kolorowe murale, domy zbudowane z recyklingu i atmosferę wolności.
To jedno z tych miejsc, które trzeba poczuć na własnej skórze. Nie fotografujemy ludzi, nie zadajemy zbyt wielu pytań. Po prostu wchodzimy i spacerujemy. Dla jednych to kontrowersyjne, dla innych inspirujące. Ale nie można przejść obok obojętnie.
Jedzenie, które zaskakuje prostotą i smakiem
Kopenhaska kuchnia to połączenie tradycji i nowoczesności. Na ulicach kupimy kanapki z wędzoną rybą i piklami – tzw. smørrebrød. W modnych bistrach spróbujemy sezonowych dań, przygotowanych z lokalnych składników. Nawet na zwykłym rynku zjemy lepiej niż w wielu restauracjach.
Możemy odwiedzić Reffen – miejskie targowisko z food truckami i muzyką. To dobre miejsce na lunch z widokiem na kanał. Kto chce spróbować czegoś wyjątkowego, może zarezerwować stolik w jednej z gwiazdkowych restauracji. Kopenhaga słynie z nowej kuchni nordyckiej. Prosto, zdrowo i zaskakująco.
Hygge – atmosfera, która zostaje z nami na dłużej
Podczas pobytu w Kopenhadze nie sposób nie poczuć hygge. To duńskie pojęcie oznacza przytulność, spokój i komfort. Nie chodzi tu o rzeczy, ale o sposób bycia. Spacer wieczorem wzdłuż kanału, herbata przy świecy, rozmowa bez pośpiechu – to właśnie hygge.
Miasto sprzyja temu stylowi życia. Kawiarnie są małe, ciepłe i przyjazne. W parkach siedzimy na trawie, nie na ławkach. Ludzie są uśmiechnięci i uprzejmi. Atmosfera udziela się każdemu. W Kopenhadze uczymy się, że mniej znaczy więcej.













