Rugia to największa niemiecka wyspa, ale nie największa pod względem liczby turystów. Tu odpoczywamy bez pośpiechu, podziwiamy klify, wędrujemy wzdłuż wybrzeża i jemy świeże ryby. Ta wyspa pokazuje, że Niemcy też mają swoją nadmorską perełkę.
Spis treści
Spokojna alternatywa dla kurortów
Kiedy przyjeżdżamy na Rugię, od razu czujemy, że tu czas płynie wolniej. Nie ma korków, głośnych promenad ani tłumów na plażach. Miejscowości są niewielkie, ale zadbane. Na każdym kroku widać, że turystyka rozwija się tu z umiarem.
Nie jesteśmy przytłoczeni komercją. Spacerujemy wzdłuż morza, słuchamy szumu fal i obserwujemy mewy. Ruch uliczny jest znikomy. Nawet w sezonie można znaleźć odcinki plaży tylko dla siebie. I właśnie to w Rugii najbardziej nas urzeka.
Zobacz także: To największa wyspa na Bałtyku. Znajdziesz tu ponad 90 średniowiecznych kościołów i ślady Wikingów na każdym kroku
Białe klify i kredowe wybrzeże
Jednym z symboli wyspy są kredowe klify w Parku Narodowym Jasmund. Ich białe ściany wznoszą się ponad błękitne morze i kontrastują z zielenią bukowego lasu. Gdy stajemy na punkcie widokowym Königsstuhl, czujemy respekt wobec sił natury.
Ten krajobraz inspiruje artystów od wieków. Słynny niemiecki malarz Caspar David Friedrich uwiecznił go na jednym ze swoich obrazów. My z kolei robimy zdjęcia, ale też po prostu siedzimy i patrzymy w dal. To widok, który zostaje z nami na długo.

Miasteczka pełne uroku
Na Rugii nie brakuje pięknych miasteczek. Binz, Sellin i Göhren to miejsca, gdzie można poczuć atmosferę dawnych kąpielisk. Drewniane wille, szerokie deptaki i spokojne plaże tworzą spójną całość. Nic nie jest tu przesadzone.
W Sellin podziwiamy słynne molo z pawilonem, które wieczorem jest delikatnie oświetlone. W Binz odpoczywamy na leżaku i obserwujemy falujące trawy wydmowe. Göhren to świetna baza dla tych, którzy lubią piesze wycieczki.

Rowerem przez wyspę
Rugia zachęca do aktywnego wypoczynku. Szlaki rowerowe prowadzą przez lasy, pola i klify. Trasy są dobrze oznaczone, a teren łagodny. Możemy przejechać przez całą wyspę bez większego wysiłku.
Na rowerze docieramy do miejsc, których nie zobaczymy z samochodu. Małe zatoki, wiejskie kapliczki, urokliwe przystanie. Po drodze zatrzymujemy się na rybę wędzoną na gorąco i kontynuujemy jazdę. Ruch na szlakach jest umiarkowany, więc podróżujemy bez stresu.
Zobacz także: Polskie plaże bez tłumów. Tu odpoczniesz lepiej niż w Mielnie
Historia na wyciągnięcie ręki
Rugia to nie tylko przyroda, ale też historia. W Prora odwiedzamy monumentalny kompleks z czasów III Rzeszy. Zbudowany jako ośrodek wypoczynkowy dla tysięcy osób, dziś pełni różne funkcje. Część budynków została zaadaptowana na hotele i muzea.
Warto zajrzeć też do Arkony, gdzie znajdują się pozostałości słowiańskiego grodziska. Miejsce to miało znaczenie religijne i polityczne już w średniowieczu. Dziś spacerujemy tam wśród zielonych pól i klifów, próbując sobie wyobrazić, jak wyglądało życie dawnych mieszkańców.
Słodkie lenistwo na plaży
Plaże Rugii nie przypominają południowoeuropejskich kurortów. Są szerokie, czyste i ciche. Często spotykamy tam tylko kilka osób. Można spokojnie poczytać książkę, przysnąć lub po prostu słuchać fal.
Kosze plażowe dają cień i schronienie przed wiatrem. Nikt nas nie pogania, nie słychać głośnej muzyki. Taki wypoczynek pozwala naprawdę się zresetować. Jeśli mamy ochotę, możemy też wejść do morza – choć Bałtyk bywa chłodny, orzeźwia lepiej niż lemoniada.
Smaki Północy – tu królują śledzie i dorsze
Na Rugii kuchnia oparta jest na rybach i lokalnych produktach. Wędzone śledzie, dorsze i zupy rybne królują w menu. Często trafiamy też na domowe ciasta, podawane z kawą w małych kawiarniach.
Restauracje są kameralne. Zamiast rozbudowanego menu, dostajemy kilka świeżych propozycji. Obsługa zazwyczaj mówi po angielsku, ale wystarczy prosty uśmiech i wskazanie palcem. Wszyscy są uprzejmi i życzliwi.
Zobacz także: Nazywają ją bałtycką Wyspą Słońca. To tu znajduje się najdłuższa promenada nad Bałtykiem
Nie musimy się spieszyć
Rugia pozwala nam odpocząć naprawdę. Nie czujemy presji zwiedzania każdej atrakcji. Możemy spędzić pół dnia nad wodą, a drugą połowę na ławeczce w parku. Wszystko dzieje się tu w tempie, które sprzyja wyciszeniu.
Nie jesteśmy otoczeni gwarem i tłumami. Nie musimy wciskać się do knajp ani rezerwować miejsc na plaży. To wyspa, która przypomina, że wakacje nie muszą być intensywne. Mogą być spokojne, ciche i naprawdę relaksujące.













