Nie tylko Saranda i Ksamil. Tu odpoczniesz bez tłumów i na spokojnie zanurzysz się w Morzu Jońskim

W Albanii można znaleźć miejsce, które nie przypomina zatłoczonych kurortów. Dhërmi to spokojna miejscowość na Riwierze Albańskiej, położona nad Morzem Jońskim. Nie ma tu tłumów, za to są góry, cisza i plaże jak z pocztówki.

Góry i morze w jednym kadrze

Kiedy przyjeżdżamy do Dhërmi, od razu uderza nas niezwykłe położenie tej miejscowości. Z jednej strony mamy Morze Jońskie, z drugiej strome zbocza Gór Ceraunijskich. Dojazd prowadzi serpentynami, które oferują widoki zapierające dech w piersiach. Samo miasteczko rozciąga się na zboczu – domy schodzą stopniowo w stronę wybrzeża.

Spacerując po górnej części wsi, mamy wrażenie, że czas się tu zatrzymał. Kamienne domy, wąskie uliczki, cerkwie i cisza – to wszystko składa się na klimat starego albańskiego miasteczka. Widoki z tej części są jednymi z najpiękniejszych na całym wybrzeżu.

Dhermi to nie tylko plaża
Dhermi to nie tylko plaża / Fot. Pexels.com

Plaże inne niż wszystkie

Dhërmi nie przypomina popularnych kurortów. Nie znajdziemy tu tłumów, głośnej muzyki czy tłocznych promenad. Plaże są szerokie, pokryte jasnymi kamykami i zazwyczaj prawie puste. Woda jest przejrzysta, a zejście do morza łagodne. Zdarza się, że przez godzinę nie spotykamy nikogo.

Wczesnym rankiem widzimy, jak rybacy wypływają na połów. Wieczorem zasiadamy na plaży, by obserwować długi, spokojny zachód słońca. To miejsce, które pozwala naprawdę odpocząć.

Zobacz także: Ukryty skarb Albanii? Odkryj sekrety Kruji: zamek, bazar i niesamowite widoki

Spokój, którego nam brakowało

Nie znajdziemy tu dużych hoteli. Zamiast tego nocujemy w małych pensjonatach i willach, często prowadzonych przez miejscowych. Z balkonów rozciąga się widok na zatokę. Rano słychać koguty, a wieczorem grają świerszcze. To naturalny rytm, który koi nerwy.

Nikt nas tu nie zaczepia, nie zaprasza nachalnie do restauracji. Ludzie są uprzejmi, ale nienachalni. Dhërmi daje nam przestrzeń i wolność. Możemy leżeć pół dnia w cieniu oliwki i nikt nie powie, że marnujemy czas.

Riwiera Albańska bez tłumów? Sprawdź, gdzie jeszcze nie dotarła komercja
Riwiera Albańska bez tłumów? Sprawdź, gdzie jeszcze nie dotarła komercja / Fot. Pexels.com

Stara wieś nad nowym wybrzeżem

Miejscowość dzieli się na dwie części. Górna to stara albańska wieś z kamiennymi domami i tradycyjną zabudową. Dolna część, przy plaży, to nowsze hotele i restauracje, choć wciąż w umiarkowanej skali.

Widać, że rozwój turystyczny jest tu przemyślany. Miasteczko nie traci swojej tożsamości. Można spacerować uliczkami i podziwiać widoki, a wieczorem zejść do baru przy plaży, gdzie wszystko toczy się leniwym rytmem.

Idealna baza wypadowa

Z Dhërmi możemy łatwo dotrzeć do innych miejsc w regionie. Na południu czeka Himarë, Borsh a jeszcze dalej – Saranda, Ksamil i Porto Palermo. Na północy warto odwiedzić przełęcz Llogara, która oferuje jedne z najlepszych panoram w całej Albanii.

W drodze podziwiamy klify, zatoki i zielone wzgórza schodzące wprost do morza. Dhërmi może być naszą bazą wypadową, ale nie musimy jej opuszczać. To miejsce wystarcza samo w sobie.

Kuchnia, którą zapamiętamy

W lokalnych restauracjach próbujemy kuchni, która oparta jest na prostych składnikach. Królują ryby, owoce morza, oliwa i świeże warzywa. Wino pochodzi z pobliskich winnic, a chleb często pieczony jest na miejscu.

Wieczorami mieszkańcy siadają na zewnątrz z kieliszkiem raki. Turyści nie dominują. Są tylko gośćmi, mile widzianymi, ale nie zmieniającymi rytmu życia tego miejsca.

Zobacz także: Wygląda jak z bajki, zaskakuje głębokością. Blue Eye to 'must-see’ w czasie wakacji w Kraju Orłów

Morze Jońskie bez pośpiechu

Nie potrzebujemy planu na każdy dzień. Dhërmi pozwala nam się zatrzymać. Leżymy na plaży, czytamy książkę, rozmawiamy i chłoniemy ciszę. Nikt nas nie pogania. Nie musimy nic robić.

To miejsce, które daje spokój. Wystarczy nam kamyk pod ręką, szum fal i słońce. Odpoczywamy naprawdę. I chcemy tu wrócić.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska