Nazywane są akweduktami Północy. Skąd te budowle wzięły się w Puszczy Rominckiej?

W sercu Suwalszczyzny, otoczonej lasami Puszczy Rominckiej, wznoszą się dwa monumentalne mosty. Choć dziś prowadzą donikąd, wciąż robią ogromne wrażenie. Mosty w Stańczykach często nazywane są akweduktami Północy. Swoją konstrukcją przypominają rzymskie budowle. Ich historia łączy się z niemiecką precyzją, wielkimi ambicjami i nieco zapomnianą linią kolejową.

Gdzie leżą Stańczyki i dlaczego warto tu zajrzeć?

Stańczyki to niewielka wieś położona w północnej części województwa warmińsko-mazurskiego. Znajduje się niedaleko granicy z obwodem królewieckim, na skraju Puszczy Rominckiej. To miejsce, które nie leży na głównych szlakach turystycznych. Mimo to przyciąga każdego roku tysiące odwiedzających. Wszystko za sprawą dwóch bliźniaczych mostów kolejowych. Wyrastają one nagle ponad dolinę rzeki Błędzianki. Zaskakują skalą, rozmachem i niemal antycznym wyglądem. W krajobrazie północnej Polski nie ma drugiej takiej budowli. Stąd właśnie określenie „akwedukty Północy”, które przylgnęło do mostów w Stańczykach na dobre. Choć nie mają już funkcji transportowej, ich obecność nadal budzi podziw.

Dlaczego powstały mosty w Stańczykach?

Mosty wzniesiono na początku XX wieku, kiedy te tereny należały do Prus Wschodnich. Budowa była częścią większego projektu kolejowego. Planowano połączenie Gołdapi z Żytkiejmami, a dalej z Ełkiem i Królewcem. Linia miała znaczenie gospodarcze, ale również strategiczne. Prusacy chcieli zapewnić szybki transport wojskowy w razie potrzeby. Dolina Błędzianki była sporym wyzwaniem inżynieryjnym. Potrzebowano solidnego przekroczenia tego głębokiego jaru. Zdecydowano się na budowę dwóch równoległych mostów. Miały obsługiwać ruch w obu kierunkach. To rozwiązanie rzadkie nawet dziś. Pierwszy z mostów powstał w latach 1912–1914. Drugi zbudowano dopiero w latach 20., po I wojnie światowej. Cała inwestycja była czasochłonna, ale efekt zapierał dech w piersiach. Konstrukcje z żelbetu osadzono na pięciu arkadach, każdej o rozpiętości 15 metrów. Mosty mają po 36 metrów wysokości i ponad 180 metrów długości. To jedne z najwyższych tego typu obiektów w Polsce.

Zobacz także: Hańcza pod krystalicznie czystą wodą skrywa podwodne ściany, choć nie leży w górach. To najgłębsze jezioro w Polsce

Jak wyglądały mosty, kiedy jeszcze jeździły po nich pociągi?

Linia kolejowa przez Stańczyki została uruchomiona w 1927 roku. Obsługiwała głównie ruch lokalny, choć zdarzały się pociągi towarowe. Przez lata trasa nie była zbyt intensywnie wykorzystywana. W czasach PRL funkcjonowała nadal, ale ruch powoli wygasał. Po 1945 roku tereny te znalazły się w granicach Polski. Linia była obsługiwana przez Polskie Koleje Państwowe. Brak inwestycji i spadające zainteresowanie sprawiły, że połączenie straciło sens. Ostatecznie ruch zawieszono w latach 90. Tory zostały rozebrane, a mosty zaczęły popadać w zapomnienie. Na szczęście ich stan techniczny pozostał dobry. Solidna konstrukcja i wysoka jakość materiałów sprawiły, że przetrwały dekady bez większych uszkodzeń. Dziś możemy je oglądać niemal w takim stanie, w jakim zostały zbudowane.

Stańczyki: ruiny, które nie są ruinami. Skąd naprawdę wzięły się te budowle?
Stańczyki: ruiny, które nie są ruinami. Skąd naprawdę wzięły się te budowle? / Fot. Pixabay.com

Czy mosty w Stańczykach można zwiedzać?

Obie konstrukcje są dostępne dla turystów. Można wejść na górę i podziwiać widoki na dolinę Błędzianki. Spacer po moście to ciekawe przeżycie. Wysokość robi wrażenie, szczególnie gdy spojrzymy w dół. Balustrady zostały wzmocnione, a teren zabezpieczono. Dzięki temu spacer jest bezpieczny, choć nadal warto zachować ostrożność. W sezonie letnim wokół mostów działa niewielka infrastruktura turystyczna. Można napić się kawy albo zjeść coś w pobliskiej budce. Popularnością cieszy się również lot dronem nad mostami lub zdjęcia panoramiczne. Okolica zachęca do spacerów, jazdy na rowerze i odkrywania uroków Puszczy Rominckiej. Warto też pamiętać, że to teren chroniony, więc powinniśmy poruszać się po wyznaczonych ścieżkach.

Skąd wzięła się nazwa „akwedukty Północy”?

To określenie powstało dość spontanicznie. Turyści, którzy pierwszy raz widzą te mosty, często porównują je do starożytnych akweduktów. Ich łukowa konstrukcja i potężna skala przypominają rzymskie budowle wodociągowe. Choć funkcja była zupełnie inna, skojarzenie jest zrozumiałe. W Polsce nie ma zbyt wielu obiektów o podobnej formie. Dlatego mosty w Stańczykach wyróżniają się na tle innych. Przetrwały wojny, zmiany granic i zapomnienie. Dziś odzyskują dawny blask jako atrakcja turystyczna. Stają się symbolem regionu i dowodem na to, że inżynieria sprzed stu lat potrafi zadziwić nas do dziś.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska