Na mapie Norwegii Hamnøy wygląda jak kropka pośród gór i wód Arktyki. To miejsce spokojne, niewielkie, a mimo to rozpoznawalne na całym świecie. Czerwone domki na tle strzelistych szczytów stały się symbolem Lofotów i marzeniem wielu podróżników.
Spis treści
Na krańcu Lofotów
Hamnøy leży na jednej z najbardziej malowniczych wysp Norwegii – Moskenesøya. Wchodzi w skład archipelagu Lofotów, znanego z ostrych gór, fiordów i surowego klimatu. Sama wioska jest bardzo mała. Składa się z kilku domów i niewielkiego portu rybackiego. A jednak to właśnie tutaj przyjeżdżają fotografowie z całego świata.
Choć kiedyś Hamnøy było klasyczną osadą rybacką, dziś jest to przede wszystkim miejsce wypoczynku. Stare magazyny i domki zostały zamienione w rorbu – tradycyjne, drewniane domy wynajmowane turystom. Położone są bezpośrednio nad wodą, na palach, wśród skał i mostów.
Czerwone domki z widokiem
Widok na Hamnøy to jedna z najbardziej znanych pocztówek z Norwegii. Czerwone domki stojące na brzegu kontrastują z granatem morza i szarością skał. W tle góruje Festhæltinden – szczyt, który wygląda, jakby wyrastał prosto z wody.
Nie trzeba być fotografem, by docenić ten krajobraz. Każde spojrzenie na wioskę zapiera dech. O wschodzie i zachodzie słońca kolory robią się jeszcze bardziej intensywne. Nawet zimą, gdy dni są krótkie, światło bywa niezwykłe.
Domki w Hamnøy zostały zachowane w tradycyjnej formie. Drewniane ściany, proste okna, surowe wnętrza – wszystko to tworzy spójny klimat. W środku jest ciepło, przytulnie i bardzo cicho. Gdy otwieramy okno, słyszymy tylko fale i wiatr.

Rybacy, dorsze i suszenie na wietrze
Lofoty od wieków żyły z rybołówstwa. Hamnøy nie było wyjątkiem. Od lutego do kwietnia trwa tu sezon na dorsza. Ryby łowi się w okolicznych wodach i suszy na specjalnych drewnianych stojakach. Wiosną cała okolica pachnie morzem i rybą.
Choć dziś Hamnøy żyje głównie z turystyki, rybołówstwo nadal jest obecne. Część mieszkańców pracuje na kutrach, inni pomagają przy obróbce ryb. Na brzegach wciąż stoją stare szopy i sprzęt. Niektóre z nich przerobiono na kawiarnie i galerie.
Suszony dorsz, czyli stockfish, to lokalna specjalność. Od wieków eksportowany był do południowej Europy. Dziś też można go kupić lub spróbować na miejscu. Choć smak nie każdemu odpowiada, warto spróbować choć raz.
Zimą pod zorzą, latem pod słońcem
Każda pora roku wygląda tu inaczej. Zimą panuje półmrok, a śnieg pokrywa wszystko. Hamnøy wygląda wtedy jak z bajki. Największą atrakcją staje się zorza polarna. Niebo potrafi wtedy rozświetlić się na zielono, różowo i fioletowo.
Latem z kolei nie zapada noc. Słońce nie zachodzi przez kilka tygodni. Dzięki temu możemy wędrować nawet o północy. Światło jest miękkie, a kolory bardzo wyraźne. Dni są długie, co sprzyja spokojnemu odkrywaniu wysp.
Wioska najlepiej nadaje się na bazę wypadową. Z Hamnøy można dojechać do Reine, Sørvågen czy Å – innych pięknych miejsc Lofotów. Warto wynająć samochód, by samemu odkrywać zakamarki tej części Norwegii.

Cisza, której nie znajdziemy w mieście
W Hamnøy życie toczy się wolno. Nie ma tu hałasu, reklam, pośpiechu. Dominuje natura. Gdy siądziemy przy oknie i spojrzymy na zatokę, możemy usłyszeć własne myśli. To miejsce idealne na odpoczynek, na spacer, na książkę.
Wieczory bywają chłodne, ale we wnętrzu rorbu zawsze jest ciepło. Wiele domków ma kominki. Można wtedy usiąść z kubkiem herbaty i patrzeć przez okno. Za szybą płynie woda, skrzeczą mewy i przelatują orły.
Hamnøy nie oferuje rozrywek. To nie jest kurort ani modne miasteczko. Jest spokojne, autentyczne i niewielkie. Właśnie dzięki temu ma swój urok. Można tu naprawdę odpocząć.
Norwegia inaczej
Lofoty często uznaje się za najpiękniejszą część Norwegii. I nie jest to przesada. To krajobrazy ostre jak skały, ale miękkie jak światło zorzy. Hamnøy jest jednym z symboli tego miejsca.
Nie trzeba być miłośnikiem gór ani fotografii, by zakochać się w tej wiosce. Wystarczy usiąść na kamieniu, poczuć wiatr i spojrzeć na morze. Czasem to wystarczy, by zrozumieć, czym jest prawdziwy spokój.













