Tanio, pięknie i bez tłumów. Rumina to wakacyjny hit sezonu

Gdy ceny w Grecji i Chorwacji szybują, w sercu Europy czeka kraj z podobnymi atrakcjami za ułamek kwoty. Rumunia w 2025 kusi spokojem, brakiem tłumów i wakacyjnym budżetem, który nie rozbije portfela. Plaże Morza Czarnego, średniowieczna Transylwania, górskie Karpaty – to jeden z największych turystycznych sekretów sezonu.

Rumunia – więcej niż Dracula i dzikie Karpaty

Rumunia wciąż bywa niesłusznie kojarzona głównie z legendą Draculi, tymczasem to kraj o ogromnej różnorodności. Na wybrzeżu czekają plaże Morza Czarnego — Mamaia, Konstanca czy bardziej alternatywna Vama Veche. Ceny? Nieporównywalnie niższe niż w kurortach Grecji czy Chorwacji. Karpaty przyciągają amatorów górskich wędrówek i rowerowych tras z widokami na dziką przyrodę.

W sercu kraju leży legendarna Transylwania: średniowieczna Sighișoara, rodzinne miasto Włada Palownika (Draculi), urokliwy Braszów i klimatyczny Sybin. Zamek Bran przyciąga turystów legendą wampira, choć to raczej marketingowa wizytówka. Dla pasjonatów historii prawdziwą perełką jest trudniej dostępny zamek Poenari, z którym faktycznie związany był Wład Palownik. Do tego Oradea ze swoją secesyjną zabudową i widowiskowa Żelazna Brama nad Dunajem.

A stolica? Bukareszt to osobny rozdział. Z jednej strony monumentalny Pałac Parlamentu — drugi co do wielkości budynek administracyjny świata, z drugiej — klimatyczne Stare Miasto z brukowanymi uliczkami i kawiarniami tętniącymi życiem. Rumunia pod tym względem bije na głowę stereotypy.

Oradea — rumuńskie miasto secesji
Oradea — rumuńskie miasto secesji, gdzie elegancka architektura łączy się z klimatem spokojnej Europy Środkowej / Fot. canva.com

Trzykrotnie taniej niż Grecja i Chorwacja? Tak wyglądają ceny w 2025 roku

Porównanie kosztów pokazuje, dlaczego Rumunia jest finansowym odkryciem sezonu:

Noclegi: komfort bez kredytu

W Dubrowniku znalezienie pokoju poniżej 50 euro graniczy z cudem. W Grecji podobnie — tanie noclegi w sezonie praktycznie znikają. Tymczasem w Rumunii komfortowy hotel w kurorcie nad Morzem Czarnym lub w miastach Transylwanii można znaleźć za 150–300 zł za dobę. Nawet w szczycie sezonu dostępność i ceny pozostają przyjazne.

Jedzenie: smacznie i rozsądnie

Obiad w chorwackiej restauracji bywa już sporym wydatkiem — od wprowadzenia euro ceny poszły mocno w górę. W Rumunii trzydaniowy posiłek w restauracji to często koszt 25–45 zł. Lokalna kuchnia kusi m.in. sarmale (gołąbki), ciorbą (zupy), plăcintą (placek z serem) i wybornym winem z własnych winnic. Zakupy w supermarketach czy fast foody też nie drenują portfela.

Atrakcje i transport: zwiedzasz więcej, płacisz mniej

W Chorwacji ceny biletów do parków narodowych czy na miejskie mury Dubrownika sięgają nawet 40 euro. Rejsy Jadroliniją? Nawet 25 euro za przeprawę na wyspy. W Rumunii zwiedzanie zamków, muzeów i parków to zazwyczaj kilka–kilkanaście euro. Nawet bilety lotnicze są atrakcyjne — z Polski do Bukaresztu da się polecieć za około 100 zł w jedną stronę.

Inne wydatki: pamiątki, rozrywka, drobne przyjemności

W Rumunii taniej wypijesz kawę, kupisz wino na prezent, zabierzesz lokalne rękodzieło i nie będziesz kontrolować co chwilę wydatków na plaży. Wynajem leżaka? Zwykle kilkanaście lei, czyli kilka złotych.

Proces przygotowywania sarmali - rumuńskich pierożków
Podobno sarmalami zajadał się sułtan Sulejman Wspaniały podczas podboju Transylwanii / Fot. canva.com

Dlaczego Rumunia to hit wakacji 2025?

Mimo atutów Rumunia wciąż nie weszła na radar masowej turystyki. Brakuje agresywnej promocji, a skojarzenia z Draculą wciąż dominują nad realną ofertą kraju. Infrastruktura stale się poprawia, ale są regiony, gdzie nadal czuć autentyczność, której próżno szukać w zatłoczonych kurortach zachodniej Europy. I to właśnie przyciąga tych, którzy chcą jeszcze zobaczyć Europę „sprzed masowej komercji”.

Jeśli standardowe kierunki robią się zbyt przewidywalne albo zbyt drogie, Rumunia daje coś innego: autentyczność, lokalny klimat i wakacje bez nerwowego liczenia każdego rachunku. Za mniejsze pieniądze dostajesz góry, morze, zamki, świetną kuchnię i wyjątkową gościnność. Kiedy Chorwacja i Grecja łupią sezonowe portfele, Rumunia staje się rozsądną i fascynującą alternatywą.

Pełen potencjał: od Morza Czarnego po górskie fortece

Rumunia jest gotowa na odkrycie. Wybrzeże Morza Czarnego z Mamaia i Konstancą zapewnia słońce i morską bryzę. Karpaty wciągają górskimi trasami i malowniczymi krajobrazami. Transylwania zachwyca średniowieczną architekturą Sybinu, Kluż-Napoki i Braszowa. UNESCO? Jest: Sighișoara. Bajkowe zamki? Peleș w Sinai i Bran.

Bukareszt dorzuca do tego architekturę i wielkomiejski puls. A od stycznia 2025 roku wejście do strefy Schengen (w ruchu lotniczym i morskim) znacznie ułatwia podróżowanie.

Najlepsze miesiące na Rumunię? Maj, czerwiec, wrzesień i październik — przyjemne temperatury, zero tłumów.
Latem: pełne słońce nad Morzem Czarnym.

Uliczka w Sighișoara rumunia
Rumuńska Sighișoara to jedna z nielicznych nadal zamieszkałych cytadel – to nie skansen, tu na ulicach tętni życie / Fot. Wikimedia Commons

TOP 5 rzeczy, które zrobisz tylko w Rumunii 2025

  1. Zjesz trzydaniową kolację za równowartość jednej pizzy z Dubrownika — i popijesz lokalnym winem.
  2. Wejdziesz na dziedziniec zamku Poenari — prawdziwej twierdzy Draculi, gdzie turyści wciąż są rzadkością.
  3. Przejdziesz się po cytadeli Sighișoary — średniowiecznym miasteczku wpisanym na listę UNESCO.
  4. Odpoczniesz na plażach Morza Czarnego w Mamaia lub Vama Veche bez walki o miejsce i leżak.
  5. Zwiedzisz Bukareszt, gdzie Pałac Parlamentu przytłacza rozmiarem nawet najbardziej oblatanych podróżników.

Wakacje w Rumunii to połączenie pięknych widoków, autentycznej kultury i rozsądnych wydatków. Tu zamiast tłumów i wysokich cen znajdziesz przestrzeń do prawdziwego odpoczynku. Każdy dzień to nowa historia — od plaż po średniowieczne zamki. Zamiast iść utartym szlakiem — daj się zaskoczyć miejscu, które wciąż jeszcze należy do odkrywców.

Olga Szarycka

Olga Szarycka