Bieszczady zamiast Appalachów? Lepiej, bliżej i bez jet lagu!

Marzysz o dzikiej przygodzie, połoninach jak z pocztówki i świętym spokoju w wersji slow? Nie musisz lecieć za ocean! Bieszczady mają wszystko, co kochasz w Appalachach – tylko że bez paszportu, taniej i z fuczkami zamiast burgera. Sprawdź, dlaczego te góry podbijają serca bardziej niż amerykański klasyk.

Bieszczady: Appalachy w wydaniu lokalnym (i o wiele przyjemniejszym)

Zamiast przesiadek, jet laga i dolara po 5 zł – droga przez połoniny, gdzie jedynym korkiem jest stado krów wracających z pastwiska. To właśnie Bieszczady: dzikie, zielone, niespieszne. Po pierwsze Połoniny Wetlińska i Caryńska wyglądają jak góry z amerykańskiego snu, tylko że nie trzeba na nie lecieć. Po drugie do tego dodaj lasy bukowe (częściowo wpisane na listę UNESCO), rzeki, mgły i zwierzyna, o której w Appalachach możesz tylko poczytać.

Appalachy kontra 🇵🇱 Bieszczady: co je łączy, co je dzieli

Obie krainy to góry stare jak świat, z charakterystycznymi zalesionymi szczytami i bogatą historią. Z jednej strony w Appalachach – pionierzy, w Bieszczadach – Bojkowie, Łemkowie i ślady po Akcji „Wisła”. Z drugiej strony tu i tam – natura, która przywraca równowagę. W Bieszczadach dodaj jeszcze lokalne historie, smak fuczków, drewniane cerkwie i dzikość bez opakowania.

Bieszczady w zimowej odsłonie
Bieszczady czy Appalachy? My znamy odpowiedź / Fot. pixabay.com

Dlaczego Bieszczady? Bo nie potrzebujesz paszportu ani miliona

Nie trzeba załatwiać ESTA, nie trzeba brać tygodnia urlopu na samą podróż. Bieszczady są na wyciągnięcie ręki. Zamiast drogich hoteli – klimatyczne schroniska, zamiast burgerów – domowe pierogi. Portfel odpoczywa, głowa również. Noclegi? Od agroturystyki po Chatkę Puchatka – jest w czym wybierać.

Połoniny, które wygrywają z hollywoodzkimi widokami

Nie potrzeba CGI – połoniny same robią robotę. Panorama z Połoniny Caryńskiej czy Wetlińskiej? Bajka. Fale zieleni, które zmieniają się w złoto o zachodzie słońca, wietrzne grzbiety dające wrażenie, że jesteś na dachu świata, i przestrzeń, która wycisza jak najlepiej dobrana muzyka relaksacyjna. Są takie miejsca na świecie, gdzie czas zwalnia – i w Bieszczadach te miejsca są na wyciągnięcie nogi.

A wieczorem? Dark Sky Park Bieszczady serwuje niebo, którego nie zobaczysz nigdzie indziej. I żadnego zanieczyszczenia światłem. Możesz leżeć na trawie i liczyć spadające gwiazdy bez aplikacji do rozpoznawania konstelacji. Kosmos w wersji unplugged.

Dzika przyroda bez retuszu

Rysie, wilki, niedźwiedzie, żubry – one tu naprawdę są. To nie ogród zoologiczny, tylko Bieszczadzki Park Narodowy. Ślady łap na błotnistej ścieżce, przeciągający się w oddali ryk jelenia, cienie przemykające wśród drzew – dzikość tutaj nie jest wystawiona za szybą, tylko żyje tuż obok Ciebie. Czasem wystarczy usiąść w ciszy, by poczuć obecność czegoś większego.

To przyroda, która nie udaje i nie potrzebuje przewodnika z mikrofonem – tylko Twojej uważności.

Ryś w lesie
To w Bieszczadach możesz liczyć na spotkanie z dziką przyrodą / Fot. pixabay.com

Smaki, które zostają z Tobą na długo

W Appalachach możesz liczyć na bluegrass i domowy bimberek. A w Bieszczadach?

Tutaj przy stole czekają fuczki (czyli placki z kiszoną kapustą), sery wędzone nad dymem bukowym, pierogi lepiące się do wspomnień i herbaty ziołowe pachnące łąką. Do tego ognisko, głos skrzypiec w oddali i historie snute przy kubku grzańca.

Bieszczady to miejsce, gdzie smaki łączą się z opowieściami. Spotkasz ludzi, którzy przyjechali tu na weekend, a zostali na lata. W książkach Andrzeja Potockiego przeczytasz o miejscach, które widzisz za oknem, a przy cerkwiach odkryjesz kulturę, której nie uczą w szkole. To wszystko zostaje z Tobą długo po powrocie. Smaki, obrazy, emocje. I chęć, by wrócić jeszcze raz.

Trasy na każdą kondycję i pogodę

Nieważne, czy masz kilka godzin, czy cały weekend – Bieszczady mają trasę idealną dla Ciebie. Szukasz widoków bez zadyszki? A może chcesz porządnie zmęczyć nogi i zasłużyć na pierogi? Wybieraj:

  • Mała Rawka z Przełęczy Wyżniańskiej – lekko, przyjemnie, widokowo
  • Chatka Puchatka z Przełęczy Wyżnej – klasyka z bonusem
  • Tarnica – dla ambitnych (i nagradzanych widokiem)
  • Połonina Caryńska, Bukowe Berdo – mniej tłocznie, równie pięknie
  • Kremenaros – trójstyk Polski, Słowacji i Ukrainy. Magia granic!

A poza tym? Konno, na rowerze, pontonem po Solinie albo drezyną przez las – Bieszczady dają wiele możliwości.

Drogowskaz w Bieszczadach
Bieszczady zachwycają nie tylko naturą, ale i atmosferą tajemniczości / Fot. pixabay.com

Kiedy i jak?

Najlepiej od maja do września (choć jesień też zachwyca). Dojazd? Samochodem przez Małą Obwodnicę Bieszczadzką, albo pociągiem do Sanoka/Ustrzyk i dalej busem. Noclegi – lokalne, z klimatem. Spanie na dziko? W Parku zakazane – szanujmy przyrodę!

W plecaku: buty, kurtka, mapa, woda i aparat. Zostaw stres w domu – Bieszczady najlepiej smakują na wolno.

Bieszczady nie udają Appalachów. One są lepsze – bo nasze, bliskie i pełne autentyczności. Rusz w podróż bez paszportu, ale z otwartym sercem. Kto raz posmakuje Bieszczadów, wraca. Zawsze.

Olga Szarycka

Olga Szarycka