Morskie Oko zna każdy. Oczywiście ten tatrzański staw zachwyca skalną scenerią i widokami. Ale kto szuka ciszy i równie pięknych widoków, powinien pójść gdzie indziej. Czarny Staw Gąsienicowy leży wyżej, ale wędrówka do niego bywa przyjemniejsza. Widoki są równie piękne, a tłumów jakby mniej.
Spis treści
Spokojniejsza strona Tatr
W Tatrach często musimy wybierać: piękne miejsce albo spokój. Na popularnych szlakach trudno o ciszę. Dlatego coraz chętniej szukamy innych tras. Czarny Staw Gąsienicowy to jedno z takich miejsc. Leży w Dolinie Gąsienicowej, u stóp Kościelca. Ma ciemną wodę, skaliste brzegi i piękną panoramę. Nie prowadzi tu asfalt. Nie dojedziemy furmanką ani autobusem. Trzeba wejść pieszo i trochę się zmęczyć. Ale właśnie to sprawia, że docierają tu głównie miłośnicy gór. Nie ma tu przypadkowych spacerowiczów. Nie słyszymy zgiełku i nie widzimy kolejek. W zamian dostajemy widok na surowe szczyty i przejrzystą taflę stawu.
Zobacz także: Polski Matterhorn widoczny jest z Murowańca. Kto może zmierzyć się z tym szczytem?
Jak dojść do Czarnego Stawu Gąsienicowego
Najczęściej wybieranym wariantem jest wejście z Kuźnic. Do Kuźnic nie wjedziemy autem, dlatego parkujemy w Zakopanem. Potem dojeżdżamy busem lub idziemy pieszo. W Kuźnicach ruszamy niebieskim szlakiem na Halę Gąsienicową przez Boczań. To najpopularniejszy szlak do Murowańca. Najpierw idziemy przez las, który latem daje przyjemny cień. Podejście jest łagodne, ale jest kilka stromych podejść. Później podążamy przez odkryte zbocza. Dają więcej widoków, ale latem może być tam gorąco. Po mniej więcej dwóch godzinach wychodzimy na Halę. Tu można odpocząć przy schronisku Murowaniec. Są ławki, toalety i jedzenie. To dobre miejsce, by nabrać sił na dalszą drogę.
Od Murowańca do stawu mamy jeszcze około 40 minut marszu. Szlak staje się bardziej kamienisty, ale prowadzi przez piękną dolinę. Po drodze mijamy kilka potoków i sporo kosodrzewiny. W słoneczny dzień widok na Orlą Perć jest wyjątkowy. W oddali widać Granaty, a bliżej – ściany Kościelca. Nad stawem nie ma schroniska. Można jednak usiąść na kamieniach i podziwiać panoramę. Ciszę przerywają jedynie świstaki lub ptaki. Woda w stawie bywa lodowata, ale bardzo czysta.
Inny wariant dojścia do Hali Gąsienicowej
Do Doliny Gąsienicowej można dotrzeć też Jaworzynkę szlakiem żółtym. Szlak przez Jaworzynkę jest chłodniejszy i prowadzi doliną. Obie drogi (przez Boczań i Jaworzynkę) łączą się przy Przełęczy Między Kopami, skąd już niedaleko do Hali. Zimą często wybieramy trasę przez Jaworzynkę – jest bezpieczniejsza. Latem warto iść jednym szlakiem, wrócić drugim. Dzięki temu zobaczymy więcej krajobrazów. Dla osób z większym doświadczeniem ciekawą opcją jest podejście od strony Kasprowego Wierchu. Możemy wjechać kolejką i zejść przez Liliowe do Doliny Gąsienicowej. Widoki po drodze są niesamowite, a szlak dobrze oznaczony. To dobra opcja, gdy nie chcemy robić dużego przewyższenia w górę.

Widoki, które zostają w pamięci
Czarny Staw Gąsienicowy leży na wysokości 1624 metrów. Otaczają go skaliste ściany, które odbijają się w wodzie. W pogodny dzień tafla przypomina lustro. Widać w niej szczyty, chmury i błękit nieba. Szczególnie pięknie wygląda rano, gdy słońce wschodzi za granią. Wieczorem światło pada pod kątem i zmienia kolory skał. Na tle Tatr Wysokich woda staje się niemal czarna, stąd nazwa stawu. Latem można spotkać tu kozice, czasem także świstaki. Gdy siadamy na kamieniu i patrzymy na wodę, łatwo zapomnieć o zmęczeniu. Miejsce jest fotogeniczne, ale też spokojne. W przeciwieństwie do Morskiego Oka nie słychać tu rozmów grup zorganizowanych. Nie ma gwaru i pośpiechu. To miejsce dla tych, którzy naprawdę kochają góry.

Bez tłumu, ale z rozsądkiem
Choć szlak jest mniej popularny, nie znaczy, że można go lekceważyć. Pogoda w Tatrach bywa zmienna, nawet latem. Przed wyjściem zawsze warto sprawdzić prognozy. Dobrze też mieć odpowiednie buty, coś do picia i kurtkę przeciwdeszczową. Trasa nie jest trudna technicznie, ale kamienie mogą być śliskie. W sezonie letnim wiele osób zatrzymuje się przy Hali Gąsienicowej i nie idzie dalej. Dzięki temu ścieżka do stawu bywa pusta. Po drodze nie ma straganów ani automatów. Wszystko, co potrzebne, musimy wziąć ze sobą. Największy ruch bywa w weekendy, ale nawet wtedy nie przypomina to tłoku pod Rysami. Szlak jest dobrze oznakowany i regularnie sprawdzany. Zimą trasa może być zamknięta lub niebezpieczna. Wtedy lepiej zatrzymać się na Hali lub wybrać inny cel. Latem jednak droga jest przyjemna, a nagroda warta wysiłku.
W cieniu Morskiego Oka
Morskie Oko od lat przyciąga tłumy. Jest piękne, ale tłoczne. Dojście asfaltem nie każdemu odpowiada. Dlatego Czarny Staw Gąsienicowy to świetna alternatywa. Choć mniej znany, oferuje wszystko, co lubimy w górach. Jest woda, są szczyty i cisza. Trzeba tylko trochę się postarać, żeby tam dotrzeć. Ale dzięki temu doceniamy miejsce jeszcze bardziej. Nie potrzebujemy rezerwacji, nie stoimy w kolejce do parkingu. Wystarczy chęć i dobre buty. A kiedy już dojdziemy nad staw, czujemy, że było warto. Góry pokazują tu swoje spokojniejsze oblicze. I może właśnie dlatego to miejsce tak zapada w pamięć.













