Albania: kempingowy raj czeka. Jak się przygotować?

Dziewicze plaże, malownicze góry i krystalicznie czyste morze Adriatyku czynią Albanię idealnym miejscem na kempingową przygodę. Zanim rozbijesz namiot pod gwiazdami, sprawdź nasz praktyczny poradnik! Podpowiadamy, co spakować, na co uważać i gdzie znaleźć najpiękniejsze, dzikie kempingowe miejscówki. Przygotuj się na niezapomniane wakacje blisko natury!

Albania – niedoszacowany raj biwakowiczów

Jeszcze niedawno na hasło „kemping w Albanii” wielu wzruszało ramionami. Dziś to coraz popularniejszy wybór wśród tych, którzy chcą zobaczyć Adriatyk i Jońskie bez tłumów zorganizowanych wycieczek. Dodatkowo Albańska Riwiera oferuje spektakularne krajobrazy – od białych klifów w okolicach Jale po ukryte zatoczki w pobliżu Vuno. I co najważniejsze: wciąż zaskakuje niskimi cenami.

Według danych portalu Pitchup.com, w 2023 roku średnia cena noclegu na albańskim kempingu wynosiła około 13 euro, czyli połowę tego, co w Chorwacji. Wiele z tych miejsc znajduje się bezpośrednio przy linii brzegowej lub w malowniczych górskich dolinach. Albania oferuje coś więcej niż tylko nocleg – to doświadczenie przestrzeni, ciszy i natury, której nie da się kupić.

Co zabrać na albański kemping? Lista, którą warto mieć pod ręką

Jeśli planujesz biwakowanie na dziko, zwłaszcza w mniej uczęszczanych rejonach (Gjipe, Filikuri, Theth), musisz być samowystarczalny. Oto niezbędnik:

  • Namiot z podwójną warstwą – wilgoć znad morza potrafi zaskoczyć.
  • Śpiwór i mata – szczególnie w górach noce bywają zimne.
  • Kuchenka gazowa + nabój – przyda się w miejscu bez restauracji.
  • Powerbank i latarka – dostęp do prądu to luksus, nie standard.
  • Worki na śmieci i zapas wody – sam odpowiadasz za porządek.
  • Spray na komary, mini apteczka, krem z filtrem – zawsze miej przy sobie.
  • Mapa offline, np. maps.me – Google Maps gubi się w górach.

Dodatkowo dla szukających wygody: gry terenowe, lekki hamak, turystyczne krzesła. I zawsze – zdrowy rozsądek.

To największe jezioro Bałkanów, a mało kto o nim słyszał
Jezioro Szkoderskie to największe jezioro Bałkanów, a mało kto o nim słyszał / Fot. Pixabay.com

Praktyczne zasady przed wyruszeniem w drogę

Choć dziki kemping w Albanii jest często tolerowany, obowiązują pewne zasady:

  • Nie rozbijaj namiotu na czyimś terenie. Wiele działek nie ma ogrodzenia, ale są prywatne.
  • Nie rozpalaj ogniska bez potrzeby. Używaj kuchenki – zwłaszcza w suchych rejonach.
  • Zabierz własną wodę. Szczególnie na południu (Himara, Saranda) nie wszędzie jest dostępna.
  • Szanuj lokalnych mieszkańców i ciszę nocną. Albania nie jest miejscem na głośne imprezy przy plaży.

Oczywiście zakupy zrobisz na lokalnych targach – tanio, świeżo i z uśmiechem. Chleb, oliwki, sery – wszystko, czego potrzebujesz, by zjeść coś dobrego pod oliwką z widokiem na morze.

Gdzie się zatrzymać? Od pól namiotowych po agroturystykę

Sprawdzone miejscówki z podstawową infrastrukturą:

  • Lake Shkodra Resort – przy granicy z Czarnogórą, polecany początkującym.
  • Camping Legjenda (Shkodra) – rodzinny, z dostępem do kuchni i restauracji.
  • Camping Himara – blisko plaży Potami, dobre miejsce na dłuższy postój.
  • Eco Camping Peshku (Pogradec) – świetna baza nad Jeziorem Ochrydzkim.

Jeśli wolisz namiot z winem i serem:

  • Farma Sotira – domowe produkty, cisza i konie.
  • Alpeta Agrotourism & Winery – widok na góry, degustacje, sad oliwny.

A dla tych, którzy szukają prawdziwego odcięcia: Theth i Valbona w Parku Narodowym – drewniane schroniska, zasięg zero, spokój absolutny.

Baszta zemsty w Parku Narodowym Theth – Albania
Park Narodowy Theth: baszta zemsty, która przez wieki służyła jako schronienie dla osób objętych krwawą vendettą – pamiątka dawnego prawa Kanunu / Fot. canva.com

Zamieniasz resort na namiot. Rezygnujesz z wygody na rzecz przestrzeni. Śpisz przy morzu, pijesz kawę w ciszy, a kolację gotujesz na kuchence z panoramą, której nie ma w żadnym hotelu. Albania przypomina, że można podróżować inaczej – prosto, tanio i pięknie.

Za dziki nocleg nie płacisz nic. Na kempingu – średnio 12–17 euro za noc. Resztę dopisuje natura. Tu naprawdę poczujesz, że jesteś gościem, a nie klientem.

TOP 5 rzeczy, które zrobisz tylko podczas dzikiego kempingu w Albanii

  1. Rozstawisz namiot przy plaży bez zasięgu – i odkryjesz ciszę, której nie da się wyłączyć.
  2. Wypijesz kawę o świcie z widokiem na Morze Jońskie – nie z hotelowego tarasu, ale siedząc na kamieniu.
  3. Zjesz makaron pod oliwką, z lokalnym serem i winem za 3 euro – i pomyślisz, że Michelin się nie liczy.
  4. Zobaczysz rozgwieżdżone niebo nad Gjipe albo Theth – bez żadnych świateł dookoła.
  5. Zaśniesz z szumem fal w tle – i obudzisz się z uczuciem, że nic więcej nie potrzeba.

Albania to nie tylko wakacyjny kierunek – to zaproszenie do wolności. W czasach, gdy wybrzeża Europy zamieniają się w betonowe kurorty, tutaj wciąż możesz poczuć się jak odkrywca. Kemping to nie kompromis – to przywilej. A jeśli raz spróbujesz, trudno będzie wrócić do hotelu z opcją „all inclusive”.

Weź mapę, zapas wody i trochę odwagi – i ruszaj. Bo Albania naprawdę smakuje lepiej pod namiotem.

Olga Szarycka

Olga Szarycka