Turecka kuchnia to nie tylko kebab. Jak naprawdę smakuje kraina nad Bosforem

Myślisz, że turecka kuchnia kończy się na kebabie i baklavie? Zatrzymaj się na chwilę. Bo to, co naprawdę smakuje w Turcji, kryje się daleko od hotelowych bufetów.

Tam, gdzie domowe garnki pachną kminem i miętą, a targowe stragany tętnią ziołami i świeżym chlebem. Ruszamy w podróż pełną smaków, które zmieniają spojrzenie na jedzenie i… samą Turcję.

Poza turystycznym menu: co naprawdę jedzą Turcy

Przede wszystkim Turcja to kulinarna mozaika, a każdy region to inna opowieść. Dlatego zapomnij o uśrednionym kebabie z kurczaka. Tu kebabów jest dziesiątki rodzajów, a każde miasto, każda dolina ma swój charakterystyczny smak. Kuchnia turecka to fuzja wpływów śródziemnomorskich, bliskowschodnich i kaukaskich, doprawiona historią i dumą.

Smaki Anatolii: domowe legendy z głębi kraju

W sercu Turcji rządzi skromność i smak. Zamiast kebaba? Pide. Wygląda jak pizza, ale to łódź smaku z serem kaşar, pikantnym sucukiem i cebulą. Każda piekarnia piecze je trochę inaczej.

Spróbuj mantı – miniaturowe pierożki, które mistrzynie potrafią zmieścić po 40 sztuk na jednej łyżce. Podane z jogurtem, czosnkiem i palonym masłem z chili, to nie posiłek. To celebracja.

Masz odwagę na karnıyarık? Bakłażan z mięsem, cebulą i pomidorami, którego nazwa znaczy dosłownie „rozerwany brzuch”. Albo jego wege siostra: imam bayıldı – bakłażan duszony na oliwie z ziołami, od którego (podobno) imam zemdlał z zachwytu. Serwowane na ciepło, na zimno, z ryżem – jak kto woli.

Tureckie pide na białym talerzu
Czy pide to turecka wersja naszego swojskiego… cebularza? / Fot. canva.com

Nadmorskie cuda: prostota, która smakuje

Wybrzeże Morza Egejskiego i Śródziemnego pachnie oliwą, cytryną i czosnkiem. Zamiast dań z katalogu, szukaj gözleme – cienkich placków smażonych na wypukłej blasze. Nadzienie? Szpinak i feta, ziemniaki z miętą, mięso z cebulą. Im prostsze, tym lepsze.

Meze – małe talerzyki, które tworzą wielką ucztę. Zamiast jednego dania – wybierz 5, 10, 15. Pasta z pieczonej papryki, marynowane owoce morza, sałatki z dzikich ziół. Tego nie zamówisz z menu – musisz wejść i zapytać.

W Stambule zatrzymaj się przy moście Galata. Tam z kutrów rybacy sprzedają balık ekmek – świeżą makrelę z sałatą i cebulą w bułce. Prosto, tłusto, genialnie.

Smak Wschodu: pikantnie, konkretnie, bez kompromisów

Wschodnia Turcja to miejsce dla kulinarnych twardzieli. Kokoreç? Grillowane baranie jelita, siekane, mocno przyprawione, podane w chlebie. Dla niektórych obrzydliwe, dla innych – niebo w gębie.

Szukasz czegoś łagodniejszego? Zupa z soczewicy (mercimek çorbası), potrawka z fasoli (kuru fasulye), sery, miody, świeży chleb i sezamowe obwarzanki simit – to codzienność, która smakuje jak u babci. I jeszcze śniadania: więcej niż posiłek, mniej niż uczta. Lokalne sery, oliwki, miód, pomidory. I oczywiście herbata.

Składniki, które robią różnicę

Baklava smakuje inaczej, gdy pistacje pochodzą z Gaziantep. Lody Maraş nie ciągną się przez przypadek – to zasługa mączki z dzikiej orchidei i żywicy. Sumak zamiast cytryny. Sól z jeziora Tuz. A wszystko – świeże, sezonowe, lokalne.

I do picia? Herbata parzona w podwójnym czajniku. Ayran – jogurtowy napój z solą. Słodki, owocowy şerbet. Albo rakı – anyżowy alkohol, biały po dodaniu wody. Pije się powoli, w dobrym towarzystwie.

Okrągłą turecka baklawa pokrojona na mniejsze trójkątne kawałki
Baklawa baklawie nierówna – inaczej smakuje turecka, a inaczej ta w Egipcie / Fot. canva.com

Najlepsze restauracje? To te bez menu. Z pytaniem „co dziś zostało?” i odpowiedzią, której nie rozumiesz, ale i tak ufasz. Pytaj lokalsów, zamawiaj przypadkowo, daj się zaskoczyć. Turcja smakuje lepiej, gdy nie boisz się wyjść poza przewodnik.

Olga Szarycka

Olga Szarycka