Gdy wybieramy się do Włoch, myślimy o pysznym jedzeniu i aromatycznej kawie. Jednak wizyta w tamtejszej restauracji potrafi nas zaskoczyć. Włosi mają swoje zwyczaje przy stole, których warto się nauczyć, by czuć się swobodnie. Niektóre zasady są inne niż te, do których przywykliśmy w Polsce. Lepiej więc wiedzieć, czego się spodziewać, zanim zajmiemy miejsce przy włoskim stoliku.
Spis treści
Chleb na stole nie jest darmowy
Już na początku kolacji we Włoszech możemy zauważyć coś, co nas zaskoczy. Na stole często pojawia się koszyczek z pieczywem. Może to być biały chleb, grissini albo małe bułeczki. I choć wygląda to jak miły gest ze strony restauracji, wcale nie jest darmowy. W rachunku znajdziemy pozycję „coperto”. To opłata za nakrycie stołu, chleb i obsługę. Niezależnie od tego, czy zjemy chleb, czy nie, zapłacimy za niego. Ta tradycja jest we Włoszech powszechna, szczególnie w regionach turystycznych. Wysokość opłaty zależy od miejsca, ale zazwyczaj wynosi od 1 do 3 euro za osobę.
Napoje zamawiamy osobno, nawet wodę
W polskich restauracjach często dostajemy dzbanek wody bez pytania. We Włoszech wygląda to inaczej. Tu nawet wodę musimy zamówić osobno. Do wyboru mamy wodę gazowaną albo niegazowaną. Woda z kranu, choć zdatna do picia, rzadko jest podawana w restauracjach. Warto więc od razu zaznaczyć, jaką wodę chcemy. Podobnie jest z napojami do posiłku. Włosi rzadko popijają pizzę colą czy sokiem. Najczęściej wybierają wino albo wodę mineralną. Jeśli więc chcemy zamówić coś innego, lepiej zrobić to od razu przy składaniu zamówienia.
Nikt nie spieszy się z rachunkiem
Podczas posiłku we Włoszech czas płynie inaczej. Nikt tu się nie spieszy, a kelnerzy nie przynoszą rachunku od razu po jedzeniu. Włosi lubią długo biesiadować przy stole, dlatego obsługa czeka, aż sami poprosimy o rachunek. Jeśli więc zastanawiamy się, dlaczego kelner nie pojawia się z paragonem, odpowiedź jest prosta. We Włoszech uznaje się to za nietakt, bo może sugerować pośpiech. Gdy chcemy zakończyć posiłek, po prostu prosimy o rachunek słowami „Il conto, per favore”. Wtedy kelner przyniesie go do stolika.
Zobacz także: Ma swój złoty wzorzec i 8 mm szerokości. To kulinarny symbol Bolonii
Parmezan nie do każdej potrawy
Kolejną niespodzianką, z którą możemy się spotkać, są zasady dotyczące sera. W Polsce chętnie posypujemy parmezanem niemal wszystko, co włoskie. We Włoszech takie zachowanie może zostać źle odebrane. Zwłaszcza jeśli poprosimy o ser do dań z owocami morza. Włoscy kucharze dbają o harmonię smaków, a parmezan uznają za niepasujący do ryb. Dlatego do makaronów z krewetkami czy małżami sera się nie podaje. Kelner prawdopodobnie odmówi, jeśli poprosimy o parmezan do takiej potrawy. Warto o tym pamiętać, by nie wywołać konsternacji.

Kawa tylko na stojąco i bez mleka po południu
Na koniec warto wspomnieć o kawie, która we Włoszech rządzi się swoimi prawami. Wiele osób jest zaskoczonych, że Włosi piją kawę przy barze, na stojąco. Dzięki temu płacą mniej niż za kawę podaną przy stoliku. Kolejna zasada dotyczy mleka. We Włoszech cappuccino i caffe latte pije się tylko do południa. Po obiedzie Włosi zamawiają już tylko espresso, które tutaj nazywa się po prostu „caffè”. Jeśli więc po kolacji poprosimy o latte, możemy dostać… szklankę mleka. Lepiej więc trzymać się lokalnych zwyczajów i po południu zamówić klasyczne espresso.













