W górskich bacówkach, gdzie dym świerkowy miesza się z zapachem świeżego mleka, rodzi się kulinarny skarb Podhala. Oscypek – ser, do którego produkcji potrzeba 7 litrów mleka od 30 owiec – to nie tylko smak, ale żywa historia. Już w XVIII wieku pełnił rolę waluty w transakcjach między góralami, dziś zaś zdobywa gwiazdki Michelin. Jak ten tradycyjny ser owczy z drewnianych form stał się ambasadorem polskiej kultury od Zakopanego po Paryż?
Spis treści
Początki oscypka – tradycja, pasterstwo i lokalna magia
Gdy w XIV wieku wołoscy pasterze dotarli na Podhale, przywieźli ze sobą sekret serów dojrzewających w dymie. Mieszając techniki bałkańskie z lokalnymi surowcami, stworzyli oscypek – ser formowany w drewnianych foremkach zdobionych ludowymi wzorami. Juhasi, spędzający w górach nawet 5 miesięcy rocznie, doili owce trzy razy dziennie, by z każdego udoju (średnio 100 owiec na godzinę!) pozyskać cenny surowiec. 7 litrów mleka – tyle potrzeba na jeden ser, który ważył 60-80 dag i często służył jako zapłata za usługi czy ziemię.

Chroniona receptura i europejskie standardy
Od 2008 roku oscypek posiada status Chronionej Nazwy Pochodzenia UE, co oznacza ścisłe reguły:
- tylko 60% owczego mleka z dopuszczalnymi 40% krowiego,
- tylko produkcja w określonych powiatach Podhala (tatrzański, nowotarski),
- i tradycyjna forma wrzeciona (17-23 cm długości).
Unijny certyfikat to nie tylko prestiż – to strażnik procesu, w którym skrzep soli się w solance, a potem wędzi 3-14 dni w dymie bukowym, uzyskując złocistą barwę.
„To nasze dziedzictwo zapisane w serze” – podkreślają bacowie, których rodziny od pokoleń pracują w bacówkach.
„Oscypek – ten nasz zakopiański król – zaczął przechodzić kulinarne metamorfozy. W Góralskiej Tradycji serwujemy go wędzonego pod kloszem z chipsem z boczku i miodem” – zdradza Małgorzata Kalisz z restauracji Góralska Tradycja.
Oscypek na europejskich stołach
Dziś ten ser z Podhala podbija Europę dzięki polskiej diasporze i kulinarnym rewolucjonistom. W Berlinie grillowany oscypek z żurawiną gości w menu food trucków, w Londynie szefowie kuchni łączą go z karmelem, a w Krakowie serwują jako deser z lodami lawendowymi. Festiwal Oscypka w Zakopanem przyciąga smakoszy z całego świata, oferując wersje z czosnkiem niedźwiedzim czy suszoną miętą. Sekret popularności? Unikalne połączenie słonej nuty mleka owczego z dymną głębią – smak, który pasuje zarówno do chleba, jak i foie gras.

Tradycja kontra nowoczesność w kuchni
Choć bacowie wciąż doją owce ręcznie*, a oscypek dojrzewa w bacówkach z drewna jodłowego, w restauracjach przechodzi kulinarne transformacje. W wersji „fusion” pojawia się z gruszką pieczoną w miodzie pitnym, karmelizowanym jabłkiem czy nawet w tartach z rukwią morską. Polscy szefowie kuchni w Europie Zachodniej podkreślają:
„Oscypek to nasze kulinarne DNA – łączy dzikość Tatr z finezją”.
Mimo nowych interpretacji, rdzeń pozostaje niezmienny: 700-letnia tradycja zaklęta w każdym wrzecionowatym kształcie.
Gdy zobaczysz oscypek w menu, zamów go bez wahania. W każdym kęsie odnajdziesz szelast kosodrzewiny, stukot dzwonków owiec i upór pasterzy, którzy z 7 litrów mleka czynią serową legendę. To więcej niż przysmak – to podróż od bacówki do gwiazdkowych restauracji, która wciąż trwa.













