To nie są zwykłe orzeszki. Znajdziesz je w sosnowych lasach nad Morzem Śródziemnym

Choć niepozorne, orzeszki pinii od wieków uchodzą za prawdziwy przysmak. Rośną w klimacie śródziemnomorskim, zbiera się je z szyszek, a ich smak trudno pomylić z czymkolwiek innym. Poznajmy historię, sposób pozyskiwania i kulinarne zastosowania tych małych, ale cennych ziaren.

Skąd pochodzą orzeszki pinii?

Orzeszki pinii nie są zwykłymi orzechami. W rzeczywistości to nasiona kilku gatunków sosen. Najbardziej znana to pinia włoska, czyli Pinus pinea. Drzewo to rośnie wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego – od Hiszpanii, przez południe Francji, po Włochy i Grecję. Spotkamy je też w Turcji oraz Afryce Północnej. Najczęściej widzimy je w parkach i alejach jako wysokie drzewa o parasolowatej koronie.

Pinie są długowieczne. Dojrzałość osiągają dopiero po kilkudziesięciu latach. Ich szyszki potrzebują nawet trzech lat, by dojrzeć i wypuścić nasiona. To jeden z powodów, dla których orzeszki pinii są tak drogie. Zbieranie ich wymaga cierpliwości, a proces pozyskiwania nie jest prosty.

W krajach śródziemnomorskich zbiory odbywają się zwykle jesienią. Najpierw trzeba zebrać szyszki, potem je wysuszyć, a następnie rozłupać. Nasiona ukryte są wewnątrz, w twardych łupinach. Dopiero po ich usunięciu zyskujemy znane nam jasne i podłużne orzeszki. To proces wymagający pracy i precyzji, dlatego prawdziwe piniole są cenione i trudno dostępne.

Jak wyglądają i jak smakują?

Orzeszki pinii mają charakterystyczny, delikatny kształt. Są podłużne, kremowobiałe i gładkie w dotyku. W smaku przypominają migdały, ale z lekką, żywiczną nutą. Ich tekstura jest miękka, niemal maślana. Doskonale komponują się zarówno z daniami słonymi, jak i słodkimi.

Często mylimy je z innymi rodzajami orzeszków, szczególnie że na rynku pojawia się wiele zamienników. Najtańsze pochodzą z Chin lub Pakistanu i nie mają tyle smaku, co piniole z południa Europy. Dobrej jakości orzeszki pinii są tłuste i pachnące. Wystarczy kilka ziaren, by dodać potrawie wyrazistości.

Niestety, nie wszyscy wiedzą, że jedzenie tanich orzeszków może powodować tzw. pine mouth. To zjawisko, które objawia się metalicznym, gorzkim posmakiem w ustach, utrzymującym się nawet kilka dni. Dotyczy to głównie nasion pochodzących z mniej znanych gatunków sosen, nieużywanych tradycyjnie w kuchni śródziemnomorskiej.

W kuchni od starożytności

Orzeszki pinii były znane już w czasach starożytnych. Grecy i Rzymianie dodawali je do potraw z dziczyzny i deserów. Uważano je za pokarm luksusowy, przeznaczony dla wyższych warstw społecznych. Ich obecność na stole świadczyła o prestiżu i zamożności gospodarza.

Dziś trudno wyobrazić sobie bez nich pesto. Klasyczne liguryjskie pesto z bazylii, czosnku, parmezanu i oliwy zawdzięcza swoją kremową konsystencję właśnie piniolom. Dodajemy je także do sałatek, risotta, makaronów czy wypieków. Lekko podprażone na suchej patelni uwalniają więcej smaku i aromatu.

W kuchni Bliskiego Wschodu i północnej Afryki piniole także odgrywają ważną rolę. Znajdziemy je w farszach do mięsa, w ryżu i słodkich wypiekach. W Libanie i Syrii to popularny składnik dań świątecznych. W Maroku i Tunezji stanowią dodatek do potraw z kuskusu i warzyw.

Dlaczego są takie drogie?

Cena orzeszków pinii może zaskakiwać. W sklepach często kosztują więcej niż inne orzechy. Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze – czas. Od zasiania drzewa do pierwszych zbiorów mija nawet 20 lat. Po drugie – praca. Ręczne zbieranie i przetwarzanie szyszek wymaga czasu i siły roboczej. Po trzecie – jakość. Najlepsze orzeszki pochodzą z niewielkich plantacji, gdzie pinie rosną naturalnie, bez intensywnej uprawy.

Pinie, sosny z których można pozyskać szyszki, a z nich nasiona, czyli piniole
Pinie. Sosny, z których można pozyskać szyszki, a z nich nasiona, czyli piniole / Fot. Pixabay.com

Do tego dochodzi kwestia podaży. Obecnie coraz trudniej o dobrej jakości piniole z Europy. Wiele lasów piniowych ucierpiało wskutek pożarów i zmian klimatycznych. Zbiory bywają nieregularne, a zbyt wysoka eksploatacja drzew prowadzi do ich osłabienia. Dlatego ceny rosną, a prawdziwe piniole stają się produktem niszowym.

Czy warto je jeść?

Mimo wysokiej ceny, orzeszki pinii to produkt, który warto znać i wykorzystywać. Zawierają dużo zdrowych tłuszczów, białka i witamin z grupy B. Są lekkostrawne i sycące. W kuchni działają jak naturalny wzmacniacz smaku – wystarczy odrobina, by zmienić całą potrawę.

Warto wybierać orzeszki pochodzące z krajów śródziemnomorskich. Ich smak i jakość są nieporównywalne z tanimi odpowiednikami. Dobrze przechowywane – w szczelnym opakowaniu, w chłodnym miejscu – zachowują świeżość przez kilka miesięcy. Najlepiej kupować je w niewielkich ilościach i zużywać na bieżąco.

Sałatka z rukolą z dodatkiem orzeszków piniowych
Sałatka z rukolą z dodatkiem orzeszków piniowych / Fot. Pexels.com

Jeśli mamy okazję odwiedzić Włochy, Hiszpanię czy południową Francję, warto szukać lokalnych produktów. Czasem znajdziemy je na targach, sprzedawane luzem. To zupełnie inne doświadczenie niż zakup paczki w supermarkecie.

Maleńkie skarby śródziemnomorskich lasów

Orzeszki pinii to coś więcej niż składnik pesto. To część kultury kulinarnej regionu, tradycji i krajobrazu. Zbierane z wysokich sosen, dojrzewające przez lata, trafiają na nasze stoły jako symbol jakości i smaku. Ich historia sięga starożytności, a mimo to wciąż potrafią nas zaskoczyć.

Choć niewielkie, mają wielką moc. Wystarczy garść, by wzbogacić smak dania, przenieść się myślami do rozgrzanych słońcem lasów i poczuć klimat południa Europy. I choć ich cena nie zachęca do codziennego używania, warto od czasu do czasu pozwolić sobie na ten mały luksus.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska