Opłata turystyczna w Bodrum 2025: „Dlaczego mielibyśmy być wyjątkiem?”

Bodrum nie chce być dłużej tanim rajem bez granic. W 2025 roku popularny kurort wprowadza opłatę turystyczną – 3 euro dziennie. To reakcja na zalew turystów, który każdego lata zamienia 200-tysięczne miasto w półtoramilionową metropolię. Czy to tylko kolejny podatek, czy krok w stronę bardziej zrównoważonej turystyki?

3 euro dziennie? Bodrum dołącza do Wenecji, Barcelony i Dubrownika

Wenecja, Barcelona, Dubrownik – miasta, które jako pierwsze postawiły zaporę przed nadmiarem turystów. Teraz dołącza do nich Bodrum. Burmistrz Tamer Mandalinci tłumaczy decyzję prosto:

„To praktyka przyjęta na całym świecie, więc dlaczego my mielibyśmy być wyjątkiem?” (źródło: Milliyet via Hürriyet Daily News, 20.05.2025)

I rzeczywiście – liczby robią wrażenie. W szczycie sezonu liczba gości przekracza liczbę mieszkańców nawet siedmiokrotnie. 83 darmowe plaże, kanalizacja na granicy wydolności, budżet napięty do granic. Nowa opłata ma przynieść 4,5 miliona euro rocznie i trafić nie tylko do budżetu miasta, ale też prowincji Muğla i władz centralnych.

Dla jednych symboliczna, dla innych bariera

Dla turysty? 3 euro dziennie to 21 euro tygodniowo – czyli ok. 156 zł dla 4-osobowej rodziny. Ktoś powie: „to tylko kawa”. Ktoś inny: „kolejny koszt w czasach, gdy wszystko drożeje”. Przedstawiciel jednego z biur podróży mówi wprost: „To niewiele, ale w połączeniu z rosnącymi cenami może zniechęcić budżetowych podróżnych.”

Tym bardziej że konkurencja nie śpi – Grecja i Egipt nie mają takich opłat. Ale burmistrz nie ustępuje:

„Dochody z opłaty zainwestujemy w kanalizację, drogi i modernizację plaż.” (źródło: Milliyet via Hürriyet Daily News, 20.05.2025)

Marina w Bodrum, Turcja z lotu ptaka
W szczycie sezonu liczba gości w Bodrum przekracza liczbę mieszkańców nawet siedmiokrotnie / Fot. canva.com

Europa już to przerabiała – Bodrum nie musi wymyślać koła od nowa

Wenecja poszła dalej – poza opłatą wprowadziła też obowiązek rezerwacji dla jednodniowych gości. Barcelona z kolei postawiła na finansowanie transportu publicznego z pieniędzy turystów. Eksperci są zgodni: jeśli Bodrum chce nadal przyjmować miliony gości, musi znaleźć balans.

Zwłaszcza że Turcja już teraz przyjmuje ponad 62 miliony turystów rocznie, a w 2025 roku celuje w 65 milionów. Bez modernizacji – po prostu się nie da.

Czy to początek końca wakacji „za grosze”?

Dla wielu to początek nowej ery: 83 plaże Bodrum mogą wreszcie zyskać sanitariaty, punkty gastronomiczne, systemy ochrony środowiska. Inni alarmują – że rodziny z ograniczonym budżetem odpłyną w stronę Rodos, Kos albo Marsa Alam.

Ale jedno nie ulega wątpliwości: epoka darmowej turystyki się kończy. Bodrum nie chce być wyjątkiem – chce być przykładem. Czy będzie?

Olga Szarycka

Olga Szarycka