Tajlandia powoli traci turystyczną koronę, a Wietnam wychodzi na prowadzenie. W 2025 r. Bangkok obniżył prognozę odwiedzin z 38,5 do 36,5 mln, podczas gdy Wietnam celuje w 23 mln turystów zagranicznych. Zaskoczenie? To dopiero początek. Zobacz, dlaczego Wietnam zdobywa Azję Południowo-Wschodnią – i gdzie warto się wybrać.
Spis treści
6 milionów turystów w dwa miesiące? Wietnam robi furorę
Na początku 2025 roku Wietnam przyjął ponad 6 mln turystów zagranicznych – aż o 30% więcej niż w analogicznym okresie 2024 r. To najlepszy wynik od czasów przed pandemią. Sam marzec zamknął się liczbą 2,05 mln gości (+29% r/r). Cel na cały rok? 23 miliony. Realny – i robiący wrażenie.
Dla porównania: Tajlandia w marcu przyjęła 2,7 mln turystów, czyli aż o 20% mniej niż w marcu 2019 r. (Bangkok Post, 20.05.2025). Prognoza na 2025 spadła z 38,5 do 37 mln.
„Wietnam może odebrać Tajlandii pozycję lidera w Azji Południowo‑Wschodniej w ciągu 2–3 lat”
– Thanet Supornsahasrungsi, Bangkok Post (20.05.2025)
Tanio, świeżo i dynamicznie – ceny, które przyciągają
- Wakacje all inclusive w Wietnamie są nawet o 40–50% tańsze niż w Tajlandii – dotyczy to zarówno kurortów w Nha Trang, jak i hoteli butikowych w Hoi An.
- Koszty życia – według Numbeo – w Hanoi czy Da Nang są niższe o 20–35% niż w Bangkoku.
- Lokalne jedzenie? Pho za 6 zł, świeże owoce morza za 15 zł – i wszystko bez paragonu grozy.
Rząd Wietnamu aktywnie wspiera branżę turystyczną: obniża opłaty lotniskowe, dotuje nowe połączenia lotnicze i promuje kraj jako nową bramę do Azji.
Dla kogo Wietnam to strzał w dziesiątkę?
- Dla oszczędnych – niższe ceny, mniej opłat dodatkowych, tańsze przeloty i pobyt.
- Dla ciekawych – różnorodność krajobrazów: od tropików po zielone góry i świątynie.
- Dla rodzin – kurorty przyjazne dzieciom, jedzenie bezpieczne i niedrogie.
- Dla zmęczonych tłumami – mniej turystów, więcej luzu i autentyczności.

Poza Mekongiem – co oferuje Wietnam?
Wietnam to nie tylko raj dla backpackerów, ale kraj, który dziś wygrywa ofertą zorganizowanych wakacji. Każdy region ma coś do zaoferowania – i to często taniej niż gdziekolwiek indziej w Azji.
- Phu Quoc – tropikalna wyspa, która w ostatnich latach przeszła ogromną metamorfozę. Nowe lotnisko, luksusowe resorty i Sun World Hon Thom Nature Park z kolejką linową nad oceanem (najdłuższą na świecie) przyciągają turystów spragnionych słońca bez tłumów.
- Hanoi – stolica, gdzie tradycja spotyka się z tętniącą życiem ulicą. Spacer wokół jeziora Hoan Kiem, świątynia Literatury, francuska architektura kolonialna i pho za 6 zł z plastikowego stołka – brzmi jak plan? Tak wygląda codzienność.
- Ha Long Bay – legendarny cud natury z ponad 1500 wapiennymi wyspami. Rejs dżonką o wschodzie słońca? Zorganizowany z lokalnym biurem będzie kosztował mniej niż obiad w kurorcie na Phuket.
- Mekong Delta – prawdziwy teatr życia: pływające targi, domy na palach, łodzie z ananasami. Tu czas płynie wolniej, a życie autentycznie fascynuje.
- Hue i Hoi An – królewskie miasto z cytadelą i cesarskimi grobowcami oraz nadmorska perełka z lampionami i najlepszym bánh mì w kraju. Kultura, architektura i kuchnia z UNESCO w tle.
A wszystko to – dostępne za ułamek ceny z sąsiednich krajów. Wietnam nie tylko goni Tajlandię – on już serwuje więcej, taniej i w bardziej zrównoważonym stylu.
Czy warto zmienić cel podróży?
Jeśli planowałeś urlop w Azji, ale zniechęcają Cię tłumy, inflacja i ceny, to Wietnam właśnie macha do Ciebie z lotniska w Nha Trang. To nie jest już tylko azjatycki „underdog” – to nowy lider, który oferuje więcej niż Tajlandia jeszcze kilka lat temu: świeżą infrastrukturę, mniej komercji i więcej lokalnego klimatu.
Za mniej niż 4000 zł możesz mieć tygodniowy pakiet z przelotem, wyżywieniem i masą atrakcji. A jeśli dołożysz kilkaset złotych – możesz zamieszkać w hotelu z basenem na dachu i widokiem na morze Południowochińskie.
Czy warto? Jeśli cenisz dobrą kuchnię, nowe szlaki, niskie ceny i chcesz poczuć autentyczną Azję – Wietnam daje ci wszystkie atuty. Bo Tajlandia to piękny klasyk. A Wietnam? To przyszłość podróży.



