Nazwa nie kłamie. Na tej plaży znajdziesz najwięcej bursztynów. Turyści rzadko tu zaglądają

Nie trzeba być jubilerem ani kolekcjonerem, żeby poczuć radość z odnalezienia bursztynu. W Jantarze możemy to przeżyć na własnej skórze – i to bez tłumów wokół. Plaża, która nosi nazwę bursztynu, rzeczywiście potrafi zaskoczyć swoimi skarbami.

Złoto Bałtyku – skarb ukryty w piasku

Kiedy przyjeżdżamy nad Bałtyk, często szukamy plaż szerokich, zadbanych, ale też spokojnych. W Jantarze znajduje się wszystko, co potrzebne do wypoczynku. Ale my przyjeżdżamy tu z innego powodu. Szukamy bursztynu, a to miejsce nie ma sobie równych. To nie przypadek, że nazwa miejscowości pochodzi właśnie od jantaru – dawnego słowa określającego bursztyn. Zbieranie tych złocistych okazów skamieniałej żywicy stało się tu lokalną tradycją, ale nie jest to tylko rozrywka dla wytrwałych. Przy odrobinie szczęścia, i my możemy wrócić z plaży z kilkoma błyszczącymi bryłkami w kieszeni.

Najlepsza pora na bursztynowe poszukiwania

Nie każdy dzień będzie dobry na poszukiwania. Najwięcej bursztynu morze wyrzuca po sztormach. Zwłaszcza wtedy, gdy fale są silne i woda osiąga wysokie stany. Bursztyn jest lekki, dlatego wypływa na powierzchnię razem z patykami, wodorostami i piaskiem. Czasem można go dostrzec od razu, innym razem trzeba uważnie przyglądać się linii brzegowej. My wolimy zaczynać wcześnie rano, kiedy plaża jest jeszcze pusta, a nocne fale dopiero co opadły. Szanse są wtedy największe. Jeśli nie ma sztormu, można próbować szczęścia po zachodzie słońca albo tuż po wschodzie. Niektórzy używają czołówek z niebieskim światłem UV, które sprawia, że bursztyn świeci w ciemności. My wolimy jednak tradycyjne metody i cierpliwe przeczesywanie piasku.

Sekret plaży w Jantarze. Mało kto wie, że to prawdziwa bursztynowa kraina
Sekret plaży w Jantarze. Mało kto wie, że to prawdziwa bursztynowa kraina / Fot. Pixabay.com

Plaża, na której nie ma tłoku

Wielką zaletą Jantaru jest to, że plaża nawet w sezonie bywa spokojna. Turyści wolą sąsiednie Stegny albo Kąty Rybackie, gdzie łatwiej o smażoną rybę i place zabaw. W Jantarze życie toczy się wolniej. Mamy tu szeroki pas piasku, sosnowy las tuż za wydmą i ścieżki, którymi spaceruje się wzdłuż brzegu. W powietrzu czuć sól i żywicę. Spacerując rano, często spotykamy innych zbieraczy, ale nigdy nie jest ich zbyt wielu. Nikt się nie spieszy. Każdy pochyla się co chwilę nad piaskiem, sprawdzając, czy to, co błyszczy, nie okaże się przypadkiem bursztynem.

Zobacz także: Polskie plaże bez tłumów. Tu odpoczniesz lepiej niż w Mielnie

Nie tylko zabawa

Bursztyn znaleziony na plaży można oczywiście zabrać do domu. Zdarza się jednak, że warto go też pokazać lokalnemu rzemieślnikowi. W Jantarze działa kilka niewielkich pracowni, gdzie z naszych znalezisk mogą powstać zawieszki albo broszki. Możemy też odwiedzić Muzeum Bursztynu w pobliskiej Stegnie, gdzie pokazane są okazy o niezwykłych kształtach, kolorach i z zatopionymi owadami. Choć nie każdemu uda się znaleźć coś tak spektakularnego, satysfakcja z małych kamyczków jest równie duża. Czasem bursztyny mają mleczne zabarwienie, czasem są przezroczyste. Każdy wygląda inaczej, a to sprawia, że każde znalezisko ma swój urok.

Kiedy warto przyjechać

Najlepszy czas na poszukiwania to okres od listopada do marca. Wtedy sztormy są najczęstsze, a plaża prawie pusta. Ale nie oznacza to, że w sezonie nie da się niczego znaleźć. Latem zdarza się, że po wieczornej burzy rano widzimy bursztyny rozsypane na piasku. Trzeba mieć tylko trochę szczęścia i cierpliwości. Warto też pamiętać, że im dalej odejdziemy od głównego zejścia, tym większe szanse na znaleziska. Wiatr i fale rozrzucają bursztyn na długim odcinku wybrzeża, więc warto iść trochę dalej niż reszta. Niektóre okazy zostają zakopane w mokrym piasku, inne leżą na wierzchu. Czasem dopiero po chwili dostrzegamy ich charakterystyczny połysk.

Zobacz także: Sprawdź, gdzie w Polsce znajdziesz prawdziwe złoto Bałtyku

Zbieranie bursztynu – odpoczynek w innym stylu

W Jantarze nie liczy się tempo. Możemy spacerować godzinami, obserwując morze i przeczesując piasek. Taki dzień daje więcej niż niejedna wycieczka. Nie musimy niczego udowadniać. Nie chodzi o to, ile kamieni uda się znaleźć. Ważniejsze jest skupienie, bliskość natury i satysfakcja, kiedy wśród wodorostów zauważymy znajomy kształt. Czasem wystarczy jeden bursztyn, by cały dzień uznać za udany. Wiele osób, które raz spróbowały, wraca tu co roku. To nie tylko hobby, ale też sposób na relaks i spotkanie z morzem. W ciszy, bez pośpiechu, bez reklam i plastikowych pamiątek.

Agnieszka Grabowska

Agnieszka Grabowska