Turcja to kraj wielu kultur, ale mało kto spodziewa się znaleźć tam… wioskę z duszą inną niż orient. Zaledwie godzinę drogi od zgiełku Stambułu, pośród zielonych wzgórz, ukryła się osada o niezwykłej historii. Jej nazwa zaskakuje, a na każdym kroku odkryjesz ślady przeszłości, która nie ma nic wspólnego z kebabem i tańcem brzucha. To prawdziwa oaza spokoju – idealna na ucieczkę od miejskiego zgiełku i banalnych atrakcji.
Spis treści
Ślady dawnej Europy nad Bosforem
Stambuł – miasto, gdzie sułtani z lekkim zaciekawieniem (a czasem irytacją) podejmowali przybyszów z północy, a echa sarmackich szabel mieszały się z nawoływaniami muezinów do modlitwy. Ten legendarny Konstantynopol, brama między Wschodem a Zachodem, od wieków był świadkiem skomplikowanych, ale i fascynujących relacji międzynarodowych. Choć historia zna bitwy i spory, to właśnie tu, nad Bosforem, szukano sojuszy i schronienia w trudnych czasach.
Dyplomacja i emigracja: kto i po co tu przybywał?
Prawdziwy boom migracyjny miał miejsce w XIX wieku. Po klęsce Powstania Listopadowego w 1831 roku Imperium Osmańskie, które uparcie nie uznawało rozbiorów, stało się bezpieczną przystanią dla wielu uchodźców z Europy Środkowej. Na czele tej akcji stanął książę Adam Czartoryski i jego paryski „rząd na uchodźstwie”, czyli słynny Hotel Lambert. Stambuł stawał się wtedy gorącym punktem działań niepodległościowych – tu knuto, wspierano, kupowano wolność. Imperium Osmańskie przyjmowało również tych, których los rzucił tu z rosyjskich kajdan – często wykupionych z niewoli przez agentów Czartoryskiego.
Choć nie każdy zaułek Stambułu kryje europejskie ślady, właśnie tu zrodziła się idea azylu, która szybko znalazła fizyczne odbicie. Kilkadziesiąt kilometrów dalej powstała osada, gdzie do dziś meczet sąsiaduje z kościołem, a ulica nosi nazwisko Mickiewicza. Takie sąsiedztwo – z ulicą, która łączy, a nie dzieli – to uśmiech historii.

Wioska z inną duszą: Adampol (Polonezköy) pod lupą
Zostawmy na chwilę wielkomiejski gwar. 40 kilometrów od centrum, po azjatyckiej stronie cieśniny, wśród zielonych wzgórz, leży Polonezköy – po turecku: „wioska Europejczyków”. To miejsce jest jak kapsuła czasu – kawałek tradycji przeszczepiony na zupełnie inną ziemię, ale z zachowaną tożsamością.
Jak to się zaczęło?
W 1842 roku książę Adam Czartoryski zainicjował założenie wioski dla weteranów i uchodźców. Plan wdrażał Michał Czajkowski, który kupił odpowiedni teren (formalnie należący do księży lazarystów, później do Czartoryskich). Osadę nazwano Adampol – na cześć fundatora. Start był trudny – pierwszych dwunastu osadników karczowało las, budowało chaty i walczyło z tureckim klimatem. Żeby się tu osiedlić, trzeba było spełnić dwa warunki: wywodzić się z Europy Środkowej i być „człowiekiem prawym”.
Życie pomiędzy światami
Mieszkańcy Adampola przez dekady pielęgnowali swoje tradycje – język, święta, kulturę. Po II wojnie światowej, mimo ograniczeń narzucanych przez władze, duch wspólnoty nie zgasł. Dziś wioska liczy około 400 mieszkańców, z czego część nadal identyfikuje się z korzeniami osadników. Wójt nadal wybierany jest z lokalnej mniejszości, a latem odbywają się festyny, podczas których muzyka, taniec i kuchnia łączą to, co na pozór nie do połączenia.

Co warto zobaczyć w Polonezköy?
Wizyta w tej wiosce to jak wycieczka do muzeum na świeżym powietrzu – tylko że prawdziwego, żyjącego. Oto miejsca, które warto odwiedzić:
- Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej – jedyna świątynia tego typu w Turcji, gdzie nadal odprawia się msze w języku osadników. Odbudowana po trzęsieniu ziemi, stoi tuż obok meczetu – symbol lokalnej tolerancji.
- Dom Pamięci Zofii Ryży – niegdyś centrum życia kulturalnego, dziś muzeum w dawnym domu jednej z najbardziej zasłużonych rodzin. Znajdziesz tu pamiątki, dokumenty, fotografie i przedmioty codziennego użytku – historia w wersji osobistej.
- Cmentarz w Adampolu – tu spoczywają pokolenia mieszkańców, w tym Ludwika Śniadecka – słynna „Laura” z „Kordiana” – i Michał Czajkowski, który został w Turcji Mehmedem Sadykiem Paszą. Ich losy to gotowy scenariusz na serial.
- Zaskakujący goście – do Adampola przyjeżdżali nie byle jacy goście: Atatürk, Sienkiewicz, Wałęsa, Kwaśniewski. Urodziła się tu także słynna sopranistka Leyla Gencer. Dziś w wiosce znajdziesz pensjonaty o swojsko brzmiących nazwach, jak „Karczma” czy „Obora”.

Jak przetrwała? I co dziś słychać w wiosce?
Polonezköy to dziś coś więcej niż atrakcja – to żywa wspólnota balansująca między tradycją a nowoczesnością. Młodsze pokolenia szukają swojego miejsca pomiędzy kebabem a pierogami, pomiędzy Stambułem a pamięcią o przodkach. Choć wielu mówi już w innym języku, to lokalna tożsamość wciąż ma siłę – nie jako polityczne hasło, lecz jako kulturowa opowieść o tożsamości i pamięci.
Chcesz tam pojechać? Oto, co musisz wiedzieć
- Dojazd: Najlepiej samochodem ze Stambułu (ok. godzina jazdy, ale korki potrafią zaskoczyć). Możliwe też dojazdy busem lub wycieczki zorganizowane.
- Nocleg: Pensjonaty w samej wiosce są przytulne, a klimat rodzinny. Możesz też wrócić do Stambułu tego samego dnia.
- Jedzenie: Połączenie smaków – lokalne restauracje serwują zarówno regionalne specjały, jak i klasyki kuchni środkowoeuropejskiej. Spróbuj pierogów z ayranem!
- Najlepszy czas: Wiosna i jesień – wtedy pogoda sprzyja spacerom, a krajobrazy są najpiękniejsze.

TOP 5 rzeczy, które zrobisz tylko w Polonezköy
- Wejdziesz do kościoła i meczetu… niemal jednocześnie
W Polonezköy te dwa światy dzieli zaledwie kilka kroków. To wyjątkowe sąsiedztwo pokazuje, że różnorodność może być źródłem harmonii, nie konfliktu. - Zobaczysz ulicę Adama Mickiewicza w samym sercu tureckiej wioski
Spacerując wśród cyprysów i figowców, trafisz na znajome nazwisko w zupełnie egzotycznym otoczeniu. Symboliczne miejsce spotkania kultur – dosłownie. - Zjesz pierogi popijane ayranem – i to będzie miało sens
Kuchnia w tej wiosce to fuzja domowych smaków z orientem. Swojskie dania wśród tureckich przypraw? Tylko tutaj. - Znajdziesz groby z europejskimi i osmańskimi nazwiskami obok siebie
Cmentarz w Polonezköy to więcej niż miejsce spoczynku – to kronika niezwykłych życiorysów, które przeszły przez granice państw, religii i epok. - Odpoczniesz jak Atatürk, natchniesz się jak Sienkiewicz
Skoro bywali tu ojcowie państw i mistrzowie literatury, dlaczego nie Ty? Polonezköy to idealna baza na weekend offline – z historią, naturą i świetnym jedzeniem.
To miejsce udowadnia, że historia nie musi być nudna ani odległa – czasem żyje tuż za rogiem, w cieniu figowców i cyprysów. Polonezköy to nie skansen, lecz wciąż pulsująca osada z duszą, która pamięta więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Wizyta tutaj to podróż w czasie i przestrzeni, gdzie Orient spotyka się z romantyzmem. Jeśli szukasz czegoś więcej niż plaż i bazarów, ta wioska z pewnością Cię zaskoczy.













