Pierwsze elektryczne busy do Morskiego Oka ruszyły w trasę, ale zamiast tłumów turystów… przewożą powietrze. Podczas debiutanckiego kursu w środku sezonu w pojeździe znalazły się zaledwie dwie osoby. Winowajca? Cena biletu, która bije rekordy – za przejazd w jedną stronę trzeba zapłacić tyle, co za dwudniowy pobyt w schronisku. Czy ekologia w Tatrach musi kosztować fortunę?
Spis treści
Turyści omijają „elektryki”. Powód? Cena
Pierwsze elektryczne busy do Morskiego Oka ruszyły w trasę, ale zamiast tłumów turystów… przewożą powietrze. Podczas debiutanckiego kursu w środku sezonu w pojeździe znalazły się zaledwie dwie osoby.
„Busy elektryczne nad Morskie Oko kosztują 100 zł – i prawie nikt nimi nie jeździ” – relacjonował dziennikarz Szymon Bujalski na swoim profilu Facebook/SzymonBujalskiDziennikarz, 2 maja 2025.
Trasa do Morskiego Oka to ikona polskiej turystyki, odwiedzana rocznie przez pół miliona osób. Od dekad jej wizerunek kształtowały drewniane wozy konne, które jednak od lat dzielą opinię publiczną.
„Przeciwko wożeniu turystów zaprzęgami konnymi protestują organizacje ekologiczne. Badania weterynaryjne wykazały, że zwierzęta są w dobrym stanie, ale emocje nie gasną” – TVN24.pl
Jak działa nowy system? Edukacja, cisza i dostępność
Bez wątpienia Tatrzański Park Narodowy, wspierany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, postawił na radykalną zmianę: cztery elektryczne busy za 3,2 mln zł mają zastąpić część tradycyjnych transportów. Natomiast konne zaprzęgi pozostaną tylko na 2,5-kilometrowym odcinku między Palenicą Białczańską a Wodogrzmotami Mickiewicza.
Busy kursują z Centrum Edukacji Przyrodniczej TPN w Zakopanem do Włosienicy, skąd nad Morskie Oko prowadzi 1,7 km pieszej ścieżki. Dodatkowo podczas jazdy turyści słyszą nagrania o tatrzańskiej przyrodzie, a pojazdy są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Rozkład jazdy:
– Z Zakopanego: 7:30 i 12:00
– Z Palenicy Białczańskiej: 6:30 i 12:00
– Powroty z Włosienicy: 9:30 i 15:00
– Kursy specjalne (np. dla osób z niepełnosprawnościami): 8:00 i 14:00 – docierają pod samo schronisko
Cennik, który dzieli Tatry
Dlaczego nowa usługa świeci pustkami? Klucz leży w drastycznej różnicy cen:
- Elektryczny bus: 100 zł w jedną stronę (online), 110 zł w kasie
- Powrót: 80–100 zł w zależności od kursu
- Tradycyjny bus spalinowy (Zakopane → Palenica): 15 zł
- Konna bryczka (na skróconym odcinku): ok. 50–60 zł/os.
Projekt ma dwa oblicza. Z jednej strony – redukcja hałasu i emisji CO₂ nawet o 75% w porównaniu z transportem konnym. Z drugiej – ryzyko, że trasa stanie się atrakcją tylko dla wybranych.
Dla kogo to ma sens?
Jeśli inicjatywa się sprawdzi, do 2030 roku TPN planuje zakup 16 kolejnych pojazdów. Obecnie zbierane są opinie turystów i obserwowane są wyniki.
„W rzeczywistości jednak nowy środek transportu nie wzbudził entuzjazmu wśród turystów… Powód? Cena” – komentuje Biznesinfo.pl.
Czy ta ekologia ma sens? Dla rodzin z małymi dziećmi lub osób z ograniczoną mobilnością – być może tak. Dla reszty – pozostaje tradycyjny bus za 15 zł i 8 km marszu przez malownicze szlaki.
Decyzję każdy podejmuje sam. Jedno jest pewne: walka o przyszłość transportu w Tatrach dopiero się zaczyna.




