Jarmark pachnący chlebem, ułani na koniach, koncerty w stylu retro i zwiedzanie świeżo odnowionych ruin zamku – Lanckorona nie bierze jeńców i wchodzi w sezon z przytupem. Sprawdzamy, czy warto rzucić wszystko i wpaść tu w weekend 12–13 kwietnia, zanim zrobi się tłoczno jak na Krupówkach.
Spis treści
„Miasto Aniołów” pod lupą: czy warto wpaść w ten weekend?
Nie da się ukryć, Lanckorona ma swój magnetyzm. Spacer po jej charakterystycznym, pochyłym rynku, wśród drewnianej zabudowy z XIX wieku, potrafi przenieść w czasie – przynajmniej mentalnie. Klimatyczne knajpki, galerie sztuki, słynna piekarnia Siwek, którą rozsławił Marek Grechuta śpiewający „Lanckorona, Lanckorona – rozłożona gdzie osłona”… Brzmi jak scenariusz wyjęty z folderu turystycznego, prawda? Ale czy lukier nie przykrywa tu jakichś pułapek? Ten weekend jest szczególny – wielkie otwarcie sezonu turystycznego Lanckorona i Jarmark Wielkanocny Lanckorona oznaczają jedno: potencjalne oblężenie. Zastanów się, czy szukasz anielskiego spokoju, czy raczej jarmarcznego gwaru i walki o miejsce parkingowe niczym w Zakopanem.
Co się dzieje w Lanckoronie? Program pełen (dobrych) zaskoczeń
Ten weekend (12-13 kwietnia 2025) to prawdziwa kumulacja atrakcji! Otwarcie Sezonu Turystycznego w Lanckoronie połączone z Jarmarkiem Wielkanocnym to główny magnes.
Sobota zapowiada się jak scenariusz historycznego filmu:
- o 11:00 uroczyste otwarcie z udziałem wójta (fanfary!),
- potem koncert Zespołu Muzyki Dawnej im. Gaspara Castiglione (przenieście się w czasie!)
- i wernisaż wystawy fotografii Artura Brockiego („Lanckorona. Studium nocy” – brzmi intrygująco).
Ale clou programu to zwiedzanie ruin zamku Lanckorona:
- około 11:30 rusza pierwsze po remoncie oprowadzanie po ruinach i okopach z przewodnikiem, dr. arch. inż. Krzysztofem Wielgusem,
- później kolejny koncert muzyki dawnej (12:30)
- i pokaz kawaleryjski (14:30 – ułani w akcji!).
Przez całą sobotę i niedzielę od 10:00 na rynku króluje Wielkanocny Jarmark Rękodzieła i Produktów Regionalnych – idealna okazja, by kupić rękodzieło (aniołki, baranki, co dusza zapragnie) i spróbować lokalnych regionalnych specjałów. Co ważne, wstęp na wszystkie atrakcje jest wolny, a organizatorem jest Gminny Ośrodek Kultury Lanckorona.
„Wydarzenie wpisuje się w obchody 1000-lecia Królestwa Polskiego, co nadaje mu szczególnego historycznego znaczenia. Partnerem przedsięwzięcia jest Województwo Małopolskie, a patronat honorowy objął marszałek województwa małopolskiego, Łukasz Smółka” – informuje Urząd Gminy w Lanckoronie (źródło: lanckorona.pl).

Lanckorona dla aktywnych: spacer, widoki i trochę zadyszki
Poza jarmarcznym zgiełkiem, Lanckorona oferuje też coś dla miłośników dreptania. Okoliczne wzgórza i lasy kuszą obietnicą spokoju (przynajmniej w teorii). Można poszukać słynnej Alei Cichych Szeptów czy Alei Zakochanych, gdzie za każdym zakrętem czeka widokówka godna Instagrama, a jedynym dźwiękiem jest szum drzew (o ile nie natkniesz się na inną grupę uciekinierów z Rynku).
Spacer na Górę Zamkową to punkt obowiązkowy – nawet jeśli nie planujesz długiego zwiedzania ruin zamku, widoki na beskidzkie pagórki mogą wynagrodzić zadyszkę. Pamiętaj jednak, że przy okazji dużej imprezy, nawet leśne ścieżki mogą przypominać deptak w Sopocie.
A co z pogodą?
Zanim podejmiesz ostateczną decyzję, sprawdź aktualną prognozę pogody na weekend 12-13 kwietnia – bo może zmienić wszystko! Słońce? Przygotuj się na oblężenie rynku i walkę o ostatni kawałek sernika na jarmarku, ale widoki i klimat miejsca wynagrodzą wszystko. Deszcz? Cóż, łatwiej znajdziesz wolny stolik w kawiarni, a ruiny zamku w mgle mogą wyglądać jeszcze bardziej romantycznie.
Nie chcesz tłumu? Mamy alternatywy
Jeśli wizja deptaka w Lanckoronie Cię nie kręci, rozważ Kalwarię Zebrzydowską (bardziej duchowo niż jarmarcznie) albo Jezioro Mucharskie – więcej przestrzeni i mniej aniołków z drewna.
Werdykt: jechać czy nie jechać?
Tak – ale z otwartymi oczami. Dla fanów historii, klimatu i dobrej muzyki – Lanckorona w ten weekend to strzał w dziesiątkę. Dla introwertyków – może lepiej w tygodniu. Tak czy inaczej, jedno jest pewne: nudno nie będzie.













