Krępy, szarobury, niepozorny? Może. Ale w jego genach płynie dzika historia Europy. W sercu Roztoczańskiego Parku Narodowego, pod koronami sosnowych borów, galopuje żywa legenda – konik polski, potomek wymarłych tarpanów. Ale czy ten pierwotny duch polskich puszcz poradzi sobie w czasach, gdy przyroda musi walczyć o miejsce z masową turystyką i zmianami klimatu? Sprawdzamy, czy arka Roztocza wystarczy, by ocalić to, co dzikie.
Spis treści
Konik Polski – ostatni dziki romantyk polskich lasów?
W czasach, gdy po Europie hasały jeszcze tarpany, nikt nie robił im selfie. Były dzikie, silne i trudne do oswojenia – aż zniknęły. Ale echo ich obecności przetrwało. Geny ostatnich dzikich koni zachowały się w wiejskich, mało wymagających konikach – i to właśnie z nich udało się odtworzyć rasę, która dziś nosi nazwę konika polskiego.
Te konie to twardziele. Nie imponują wzrostem, ale nadrabiają odpornością – na choroby, zimno i skromne warunki. Ich krępa sylwetka to efekt życia w rytmie natury, a nie selekcji pod potrzeby sportów konnych. Konik polski to nie rumak z parad – to cichy bohater łąk, lasów i polskich legend.

Roztoczański Park Narodowy – arka dla ostatnich dzikich koni?
Nie byłoby tej historii, gdyby nie Roztoczański Park Narodowy – prawdziwa zielona twierdza dla konika polskiego. To tu, wśród 8,5 tys. hektarów dzikiej przyrody (z czego aż 93% to lasy!), w 1982 roku powstała „Ostoja” – przestrzeń, gdzie koniki mogły żyć niemal jak na wolności.
Z czasem dołożono do tego Ośrodek Hodowli Zachowawczej we Floriance, gdzie prowadzi się kontrolowaną hodowlę, dbając nie tylko o zdrowie i bezpieczeństwo zwierząt, ale i o zachowanie ich pierwotnych cech. Wszystko po to, by uratować populację, której bez wsparcia człowieka groziło wyginięcie.
Dlaczego akurat Roztocze? Bo to nie tylko piękne krajobrazy, ale i bioróżnorodność w najlepszym wydaniu – ponad 700 gatunków roślin, 47 typów siedlisk i setki gatunków zwierząt. Koniki nie tylko tu żyją – one tworzą krajobraz, pomagając utrzymać naturalną mozaikę ekosystemów.

Czy konik polski przetrwa XXI wiek?
Dziś konikom nie grożą już wilki czy sieci kłusowników, ale coś mniej oczywistego: zmiany klimatu i… my, turyści.
Gorące, suche lata i coraz bardziej surowe zimy to wyzwanie dla ich legendarnej odporności. Choroby, które kiedyś nie występowały w regionie, dziś stają się realnym zagrożeniem.
A do tego – my z naszymi aparatami, dronami, błyskiem flesza i psami bez smyczy. Na szlakach Roztocza, choć pięknych i zachęcających (jest ich tu ponad 34 km!), nie brak osób, które zapominają, że dzikie znaczy wrażliwe. Jeden hałas, jedno zbliżenie do źrebaka, może wywołać niepotrzebny stres w całym stadzie.
Nie wszystko da się przewidzieć. Ale wiele da się ocalić – i to małymi krokami:
- Zobacz koniki, ale z dystansu – nie głaszcz, nie karm, nie podchodź za blisko.
- Rób zdjęcia, ale bez flesza i bez zakłócania ich rytmu dnia.
- Szanuj przyrodę – poruszaj się tylko po wyznaczonych trasach, nie zostawiaj śmieci.
- Wspieraj Roztoczański Park Narodowy – kup bilet, odwiedź ośrodek, podziel się wiedzą.
Bo choć konik polski wygląda na niepokonanego, jego przetrwanie wciąż zależy od naszej troski. Jeśli Roztocze to Twoja destynacja – pamiętaj, że to nie tylko piękne widoki, ale też żywa lekcja szacunku dla natury.
Gdzie spotkać koniki?
- Ostoja Konika Polskiego w RPN – koniki żyją tu półdziko, ale przy odrobinie szczęścia można je wypatrzyć z punktów widokowych.
- Florianka – tu działa hodowla stajenna i edukacyjne Centrum Edukacji Ekologicznej. Idealne miejsce na rodzinny spacer z wiedzą w pakiecie.
- Szlak RPN „Na Bukową Górę” – przyrodnicza trasa o długości ok. 4 km, po drodze tablice edukacyjne o faunie i florze Roztocza.













