Koniec spontanu we Włoszech! Plaża tylko z rezerwacją – nowy koszmar wakacyjnych planów?

Chciałeś rzucić ręcznik na sardyński piasek, jak dawniej? Zapomnij. Teraz zanim dotkniesz złotego piasku – musisz dotknąć… ekranu. Włosi mają dość turystycznego oblężenia i zamykają dostęp do najpiękniejszych plaż bez wcześniejszej rejestracji. Cyfrowe bariery, ograniczenia wejść i aplikacje – czy to nowy standard urlopu w Europie?

Cyfrowa blokada na plażę – rezerwacja zamiast ręcznika

Rajska plaża Tuerredda na Sardynii od tego sezonu będzie dostępna tylko dla zarejestrowanych gości. Zamiast porannego biegu z ręcznikiem – wirtualny sprint po miejsce przez specjalną aplikację. Limit wejść ma chronić lokalny ekosystem i dać mieszkańcom oddech. To odpowiedź na rosnącą presję związaną z masową turystyką. Burmistrz Teulady, Angelo Milia, tłumaczy, że chodzi o zachowanie równowagi między wygodą turystów a prawem lokalnych społeczności do spokoju.

Dlaczego Włosi idą śladem Barcelony?

Bo wiedzą, jak kończy się turystyczne Eldorado. W Hiszpanii napięcia rosną od lat – od Barcelony po Wyspy Kanaryjskie. Mieszkańcy są wypychani z mieszkań, które zamieniają się w apartamenty na wynajem. W Maladze właściciele lokali prowadzą kampanie naklejkowe przeciwko Airbnb, a na Teneryfie doszło do protestów i strajków głodowych. Problem nie dotyczy tylko cen – to także zanik bioróżnorodności, niedobory wody i zatłoczone szpitale.

Władze, jak w Barcelonie, wprowadzają podatek turystyczny, a mieszkańcy wychodzą na ulice z hasłami: „Wyspy Kanaryjskie się kończą!”.

Plaża Tuerredda na sardynii, włochy
Czy turyści zaakceptują, że na ulubione plaże nie da się już wejść „z marszu”? / Fot. canva.com

Czy rezerwacja plaży to rozwiązanie czy zapowiedź końca?

Nowy system we Włoszech może przynieść ulgę przyrodzie i mieszkańcom, ale niesie też ryzyko wykluczenia. Czy turyści zaakceptują, że na ulubione plaże nie da się już wejść „z marszu”? Czy hotele i restauracje nie stracą klientów, gdy część gości odbije się od wirtualnej bramki? A może to szansa na nową jakość wypoczynku – mniej ludzi, więcej przestrzeni, zero ścisku? Włosi liczą na to drugie. Ale droga do pogodzenia interesów wszystkich jest długa i wyboista – i prowadzi przez ekrany smartfonów.

A co dalej z masową turystyką?

Eksperci biją na alarm: potrzebujemy nowego modelu podróżowania. Takiego, który nie zjada miejsc, do których przyjeżdżamy. Zamiast setek tysięcy gości w jednym punkcie – mądrzejsze rozłożenie ruchu. Zamiast „last minute all inclusive” – promocja mniej znanych miejsc i podróży poza sezonem. Włosi właśnie testują jeden ze scenariuszy. Czy skuteczny? Czas pokaże. Jedno jest pewne: spontaniczne wakacje na plaży mogą wkrótce przejść do historii.

Olga Szarycka

Olga Szarycka